Autor Crackdown 2 o tym, dlaczego nowe gry są za łatwe

Wyznaczenie idealnego poziomu trudności dla gry to niezmiernie ważna sprawa, która w przypadku wpadki może zdominować pozostałe elementy produkcji. To moje osobiste zdanie, ale myślę, że nie jest ono specjalnie kontrowersyjne. Podobnymi słowami swój wpis na blogu w serwisie Develop rozpoczął Billy Thomson - creative director Crackdown 2. Dlaczego jego  zdaniem gry są za łatwe?

Obrazek

W momencie, gdy dochodzimy do etapu równoważenia trudności, zwykle mamy już za sobą setki godzin grania, powtarzania w kółko danych fragmentów i z zamkniętymi oczami możemy powiedzieć skąd przyjdą przeciwnicy, gdzie należy się schować i że najlepsze miejsce na odbicie granatu jest na lewo od plakatu za ukrytym snajperem. Fakt, trudno wyobrazić sobie, że twórca, poświęcający ponad rok na dopracowanie swojej gry będzie w stanie rzetelnie ocenić jej poziom trudności i odpowiednio dopasować go do odbiorców. Ale...

Na szczęście wydawca ma swoje grupy fokusowe, które skupiają się wyłącznie na tym aspekcie gry. Służą one olbrzymią pomocą, ale wejście w fazę testów (czy fazę przydatności, jak nazywa ją Microsoft) może być okropnie frustrującym i demoralizującym etapem dla twórcy. Gdy emocje związane z przyswajaniem nieprzyjemnych wyników testów już opadną i autorzy przestaną wyzywać osoby biorące w nich udział od najgorszych, przychodzi czas refleksji.

Po kilku sesjach sentymenty mijają i ze spokojem przyjmujemy fakt, że gra ma wady, które należy naprawić. Wtedy bierzemy się do pracy i nanosimy poprawki. Muszę przyznać, że boję się, że zaczynamy tworzyć gry, które są zbyt proste do ukończenia. Wciąż z rozrzewnieniem wspominam czasu pierwszych gier na Spectrum, które czasem były niemożliwie trudne. Wiem, że nie możemy  robić już tak trudnych gier, bo celujemy szerokie grono odbiorców i oznaczałoby to komercyjne samobójstwo. Ale to nie przeszkadza mi to marzyć o stworzeniu gry, która byłaby wyzwaniem nawet dla ludzi, którzy ją stworzyli. Ja marzę o grach, w których włączenie wyższego poziomu trudności nie oznaczałoby jedynie podkręcenia intensywności rozgrywki i oszustw Sztucznej Inteligencji. Zwykle gram na "normalu", bo ten poziom trudności uznaję za docelowy i najbardziej dopracowany przez twórców. Czasem próbuję wyższych, ale zwykle szybko się zniechęcam, zalewany przez fale wrogów, hurtowo obrzucany granatami, czy ginąc zawsze w tym samym miejscu. Nie jestem twardzielem niszczącym wszystkie gry na najwyższym poziomie trudności, bo przechodzenie danego etapu przez tydzień nie leży w mojej naturze.

A jak jest z Wami - na jakim poziomie zwykle odpalacie grę przy pierwszym przejściu? Może deprymujące dla autorów gier wyniki testów fokusowych są tylko przejściowe i gdy zapraszane do nich będzie nowe pokolenie graczy, reszcie nie pozostanie już nic innego, niż przełączenie się na "easy"...

Obrazek
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ