Assassin's Creed: Brotherhood - ten sam Ezio, nowa gra

Assassin's Creed: Brotherhood - ten sam Ezio, nowa gra
18.10.2010 18:00
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Walka zakonu templariuszy z bractwem skrytobójców podlana sosem spiskowej teorii dziejów to główny temat gier z serii Assassin's Creed. Po rozczarowującej części pierwszej i świetnej "dwójce” już za miesiąc będziemy mogli zagrać w jej kontynuację. Nie będzie to jednak Assassin's Creed 3, a gra o podtytule Brotherhood. Czy możemy traktować ją jak pełnoprawną produkcję? Czy jest to może po prostu duży dodatek?

Stary, dobry Ezio Jak już zapewne wiecie - zamiast nowej ery i bohatera będziemy kontynuować przygodę Ezio - włoskiego szlachcica, którego poznaliśmy w Assassin's Creed 2. Akcja Brotherhood zacznie się dokładnie tam, gdzie skończyła się poprzednia część. Nie wchodząc w dalsze szczegóły - naszym pierwszym zadaniem będzie ucieczka z Watykanu do siedziby rodu Auditore w Monterigioni.Osoby, które wcześniej nie grały w Assassin's Creed, nie muszą się martwić, że nie znają szczegółów intrygi - zostają one streszczone na samym początku gry w odpowiednim wprowadzeniu.

Zagramy też oczywiście jako Desmond - w końcu to główna postać sagi. Zobaczymy też, jak wygląda po latach dana siedziba Ezio - Monterigioni.

Mimo iż na początku zaczynamy grać maksymalnie rozwiniętym Ezio, z najfajniejszym sprzętem i dużym paskiem zdrowia, to już jakiś czas później zastosowany zostaje dość ograny motyw i większość z tych rzeczy tracimy, wracając tym samym do punktu wyjścia. Dobrze, że przynajmniej w tym przypadku jest to w miarę wyjaśnione fabularnie.

Po pierwszych kilku godzinach mogę wnioskować, że dostaniemy równie ciekawą i dobrze opowiedzianą historię, co w drugiej części. Pojawiają się też dynamiczne fragmenty rozgrywki, jak jazda na koniu przez niszczone miasto. Do tego poznamy nieco lepiej Machiavelliego, który w świecie Assassin's Creed jest przywódcą sekty w Rzymie, a także niektórych z członków rodu Borgiów. Ciekawym pomysłem jest pokazanie "normalnego życia" naszego bohatera, który po zakończeniu swojej przygody wraca do domu i stara się wieść normalne życie. Pomaga to poznać nam lepiej Ezio, jak również jest miłym przerywnikiem pomiędzy kolejnymi dramatycznymi wydarzeniami.

Z tego, co udało mi się dowiedzieć, można wywnioskować, że Brotherhood zakończy historię Ezio i kolejny Assassin's Creed opowie nam już o zupełnie innej postaci. Oznacza to też, że najwcześniej zagramy w niego pod koniec 2012 roku.

Nie dość, że będziemy mogli uprawiać Grant Theft Horse, jak w znanej serii GTA, to również za pomocą przycisku Y gwiżdżemy na naszego konia, zupełnie jak w Red Dead Redemption.

To nie jest Assassin's Creed 3 Dlaczego w Brotherhood nie mamy nowej postaci i okresu historycznego? Rozmawiając z deweloperami spodziewałem się usłyszeć o sympatii, jaką wzbudził Ezio, chęci kontynuacji jego historii i wyjaśnienia intrygującego zakończenia poprzedniej części. Prawda jest jednak bardziej prozaiczna - Ubisoft chciał mieć kolejnego Assassina w rok po premierze ostatniej części, a w tak krótkim czasie nie dało się zrobić nic poza bezpośrednią kontynuacją. Ostatnim razem to właśnie tyle czasu było potrzebne, aby wymyślić świat, głównego bohatera i określić rolę historycznych postaci (jak na przykład Leonardo Da Vinci) w uniwersum stworzonym przez Ubisoft. Stąd też osadzenie akcji we Włoszech - wprowadzenie innego stylu architektonicznego zajęłoby za dużo pracy. Co prawda pojawi się jedna misja w Hiszpanii, ale na dużo więcej nie mamy co liczyć.

Inne europejskie stolice pojawią się w misjach, na które będziemy wysyłać członków naszego bractwa, jednak należy pamiętać, że są to tylko punkty na mapie i tak naprawdę ich nie odwiedzamy. W założeniu mają nam one opowiedzieć, co w tym czasie dzieje się w innych częściach naszego kontynentu.

Dodatek czy nowa gra? Zastanawiałem się, dlaczego mamy nie potraktować Brotherhood jako dużego rozszerzenia, tylko jako nową część gry. W końcu poza postacią i realiami historycznymi zachowany został też ten sam silnik i modele, w związku z tym gra wygląda tak samo, jak AC2.

W trakcie rozmów na ten temat twórcy mówili głównie o ilości nowych rzeczy, które zobaczymy w AC:B i wielkości samej gry. Ma ona być większa i dłuższa od Assassin's Creed 2. Dodatkowo wprowadzono zupełnie nowy aspekt - tytułowe Bractwo. Ezio nie walczy już sam i może rekrutować, zarządzać, szkolić i wykorzystywać w akcji innych asasynów. Niestety w zaprezentowanym nam fragmencie gry nie miałem szans sprawdzić tego samodzielnie, te opcje zostały nam, tak samo zresztą jak na Gamescomie, tylko pokazane. A szkoda, bo to spora nowość w grze i w zasadzie jedna z nielicznych rzeczy, która tak naprawdę odróżnia ją od poprzedniczki.

Pojawią się też znane z MGS-a VR Missions, czyli epizody w rzeczywistości wirtualnej, gdzie będziemy musieli wykonać narzucone nam przez twórców zadania, wykorzystując zdobyte wcześniej umiejętności (ze wsparciem dla tablic wyników, oczywiście), jak również opisany już przez nas tryb multiplayer.

Czy pojawi się coś więcej? Oczywiście możemy spodziewać się rozmaitych dodatków (DLC). Są one już zaplanowane, jednak wielokrotnie zapewniono mnie, że tym razem dostaniemy kompletną grę. Jak zapewne pamiętacie, w przypadku Assassin's Creed 2 Ubisoft postanowił wyciąć dwa epizody z kampanii dla pojedynczego gracza, by później je sprzedać za dodatkową opłatą. Tym razem wydawca nie chce popełnić tego samego błędu - wszystkie 8 sekwencji będzie dostępne od razu, zaś Brotherhood ma być kompletną produkcją. Wracając do dodatków - tym razem pole do popisu jest dużo większe. W końcu AC:B ma znacznie więcej opcji i trybów rozgrywki. Mogą więc one obejmować zarówno nowe mapy, postaci czy tryby do multiplayera, dodatkowe misje do VR, jak również i kolejne sekwencje do kampanii dla pojedynczego gracza. Szczegóły jeszcze nie są znane.

Warto wspomnieć, że w wersji na PS3 pojawi się co najmniej 5 dodatkowych misji, dających w sumie około godziny rozgrywki, w których będziemy mogli spotkać samego Kopernika. Niestety, jak na razie wiemy niewiele ponadto, a szkoda, bo bardzo mnie interesuje, w której jest on frakcji i jaką rolę odgrywa w uniwersum Assassin's Creed.

Nowości Zarządzanie własnym bractwem i możliwość jazdy na koniu to nie jedyne nowości w grze. Pojawią się też nowa bronie i umiejętności, m.in. zatrute strzałki i kusza. Będą też nowi przeciwnicy, także dosiadający koni, Ezio będzie miał możliwość skorzystania z nowych machin bojowych prosto od Leonardo Da Vinci.

Gra ma być podobno bardziej wymagająca, SI bardziej agresywne i mądrzejsze. Niestety, w zaprezentowanym nam kodzie gry nie było tego widać. Strażnikom zdarzało się nie reagować na zabijanych obok nich towarzyszy czy wchodzić w ściany. Również walka, mimo większego asortymentu broni i umiejętności, wydawała się być prostsza. Zdarzało mi się walczyć naprawdę długo z przeważającymi siłami wroga i nie ginąć, gdyż odnawiające się życie ciągle ratowało mi skórę. Naprawdę byłem ciekawy, ile czasu zajmie jeszcze żołnierzom zabicie mojej postaci. Finalnie im się to nie udało, zaś ja pobiegłem spalić kolejną wieżę Borgiów. Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze opcję wzywania na pomoc swojego bractwa, którą mogliście już zobaczyć w akcji, jak również ułatwienia w walce, jak chociażby szybsze wyciągnięcie i strzelenie pistoletem, do którego teraz wystarczy po prostu dłużej przytrzymać X (w wersji na 360).

Nowe ruchy, o których pisałem wcześniej, to między innymi możliwość zrobienia tzw. killstreaków. Po udanym kontrataku każdy nasz cios będzie zabijał kolejnych przeciwników, aż do momentu, w którym nie zostaniemy trafieni, co SI usilnie stara się wówczas zrobić.

W grze nie będzie niestety różnych poziomów trudności. Pojawią się natomiast dodatkowe wyzwania w każdej z misji. Po wykonaniu jej w specyficzny sposób (złap złodzieja w mniej niż minutę, zabij komendanta rzucanymi nożami) będziemy osiągać pełną synchronizację, która finalnie odblokuje nam nowe wspomnienia we wspomnieniach. Po przejściu każdej z misji będzie można zagrać w nią ponownie, używając tym razem jednak z możliwością ustawienia dodatkowych opcji, które uczynią ją trudniejszą.

Do tego wszystkiego pojawią się nowe typy misji, np. szukanie lokacji na mapie przy pomocy wskazówek. W zaprezentowanym fragmencie gry, przebrani za żołnierza, musieliśmy zanieść skrzynię pełną kosztowności do tajemniczego bankiera, którego lokacja była dla nas nieznana. Aby ją znaleźć, musieliśmy wsłuchiwać się w rozmowy towarzyszących nam żołdaków, jak również sprawdzać ich stan zaniepokojenia. Urywki wspomnianej misji możecie zobaczyć w jednym z przygotowanych przez nas materiałów wideo.

Nie od razu Rzym zbudowano To, co trochę martwi, to schematyczność. W przypadku Assassin's Creed 2 fabułę pchały do przodu kolejne wyzwania i zabójstwa znanych postaci. Tutaj, z tego co mówią nam twórcy, musimy niszczyć kolejne wieże i przejmować powoli kontrolę nad miastem. Dzieje się to zawsze w ten sam sposób - należy zinfiltrować obszar w okolicy wieży, znaleźć dowódcę i go zabić - czasami walcząc z nim, a czasami ścigając go po garnizonie. Po tym wszystkim wspinamy się na wieżę i ją palimy. Mam jednak nadzieję, że Ubisoft przygotował dla nas i inne wyzwania.

Niemniej jednak Rzym wygląda pięknie, jest trzy razy większy od Florencji i - przynajmniej mi - nie udało zauważyć się ekranu ładowania podczas poruszania się po nim. Zresztą, już AC2 wyglądał bardzo ładnie, więc nie ma się tu czemu dziwić. Budynki zostały dość wiernie odwzorowane, chociaż musiano pójść na pewne kompromisy. Bardzo ciekawią mnie dodatkowe atrakcje, o których mówili twórcy, takie jak próba wejścia na pogańską imprezę czy konieczność przerwania odtworzenia misterium męki pańskiej odbywającej się w Koloseum, w którym nasz informator ma zginąć na krzyżu.

Kolejna rzecz, którą świetnie dobrano w poprzedniej odsłonie to muzyka. W Brotherhood również odpowiada za nią Jesper Kyd. Usłyszymy zarówno znane nam już utwory, jak również ich remiksy i zupełnie nowe kompozycje. Miłośnicy ścieżek dźwiękowych z gier nie będą zawiedzeni. Ja wiem, że na pewno po premierze kupię album z muzyką z Brotherhood.

Niestety w wersji, w którą grałem, pojawiło się parę błędów. Raz znikły mi w ogóle ściany w willi w Monterigioni, innym razem straciłem dźwięk, przerywniki filmowe pokazywano w niższej rozdzielczości itd. Pamiętajcie jednak, że to wczesna wersja gry i, jak zapewniają twórcy, te wszystkie błędy w edycji finalnej zniknął. Oby!

Ten sam Ezio, nowe wyzwania Assassin's Creed: Brotherhood zapowiada się na dobrą grę. Jest to jednak kontynuacja przygód Ezio, a nie kolejny rozdział opowieści. Zapewne część błędów i niedociągnięć z Assassin's Creed 2 poprawiono, jednak część pozostała. Ezio nie zawsze biegnie dokładnie tak, jak tego chcemy, przeciwnikom zdarza się zgłupieć, pojawiają się drobne problemy techniczne.

Oczywiście są też nowe rzeczy, takie jak chociażby tryb multiplayer, czy wirtualne misje, które znacząco przedłużą żywotność tego tytułu, ale generalnie możemy mniej więcej domyślić się, czego się spodziewać. Żałuję, że nie było nam dane sprawdzić, jak w praktyce wygląda rekrutowanie, zarządzanie i wykorzystywanie innych skrytobójców, bo w końcu to największe novum w tej grze.

Na Polygamii pisaliśmy już o AC: Brotherhood. Nasz tekst opisujący pierwsze wrażenia z pokazu na Gamescomie znajdziecie pod tym adresem, zaś tu i tu podzieliliśmy się uwagami na temat beta-testów trybu wieloosobowego.

Mam nadzieję, że wykorzystanie gotowych elementów do zbudowania gry pozwoliło twórcom skupić się na historii i klimacie rozgrywki. Po paru godzinach z Brotherhood wiem, że to dla mnie na pewno jedna z ciekawszych premier tej jesieni. Assassin's Creed 2 to jedna z moich ulubionych gier zeszłego roku, wszystko wskazuje na to, że Brotherhood będzie równie dobry, o ile nie lepszy.

Piotr Gnyp

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)