Wiedziałem, że moim celem jest zabicie przeciwników, dlatego też Mortal Kombat nie było dla mnie wielką zmianą. Dla mnie, to wciąż była gra, w której fikcyjna śmierć była częścią postępów czynionych przez gracza. Jednak dla niedoinformowanych dorosłych, Mortal Kombat, dzięki fotorealistycznej grafice, wyglądała jakby pozwalała dzieciom na wirtualne morderstwa. Dlatego też postanowiłem pokazać, co dzieje się z tymi zbitkami pikseli, kiedy już się spotkają, w sposób bardziej brutalny i w stylu gore. Ówczesne konsole zwyczajnie na to nie pozwalały. Przyznam, że to ciekawe podejście i nigdy dotąd nie myślałem tak o tych grach. Rzecz jasna Miyamoto nigdy nie miał na myśli stworzenia z Mario brutalnej gry, ale w słowach Lefcourt'a coś jest. Przecież cały czas chodzi o zabijanie kolejnych przeciwników. Galeria jak zwykle w rozwinięciu.
[via Flickr]