A kiedy trzeba połączyć ze sobą dwa przedmioty z ekwipunku (bo i to się tu zdarza) - wtedy dopiero zaczyna się horror! Weź teraz graczu najedź na ikonkę przedmiotu i trzymając przycisk, przesuń ją na ikonkę drugiego. Mijając po drodze 15 zupełnie niepotrzebnych śmieci, które wylizałeś wcześniej ze ścian. A chciałeś tylko przeładować pistolet! A jak już przeładujesz, to zostanie ci w plecaku ikonka amunicji – ilość zero. Będzie tam zajmować miejsce, utrudniać nawigację i śmiać się z ciebie po cichu.Horror to ciemność. To wiem. Ale czy naprawdę to musi być ciemność taka, że przez większość gry widzę gdzieś z 1/3 planszy? I to w dobrym wypadku, jak akurat jest np. latarka i są do niej baterie. Jak baterie się wyczerpią – trzeba je wymienić. Tak, przesuwając ikonkę baterii na ikonkę latarki, a później zostanie ci pusta bateria, zajmując jedno pole. Przynajmniej tytuł gry nie kłamie. Faktycznie jest tu za ciemno.Rozumiem oczywiście, że taki był zamysł, ale „tak ma być” nie wystarczy. To musi jeszcze do czegoś służyć! Budować poczucie zagrożenia, kryć jakieś autentyczne niespodzianki. Nie być tylko po to, żeby robić gracza w balona!No ale może horror to jednak jest przypadkowe zabijanie gracza. To jedyny rodzaj oszukańczego „strachu” jaki jest w stanie wywołać 2Dark. Idziesz sobie spokojnie i nagle TRACH SPADŁEŚ W PRZEPAŚĆ - NIE ŻYJESZ - DRAMATYCZNY DŹWIĘK. Nie da się tego uniknąć. No i teraz wczytuj grę i pamiętaj położenie pułapki, żeby nie wpaść znowu. Na oko z pięć centymetrów od ściany w środku tego placka ciemności.Miej przynajmniej nadzieję, że zapisałeś grę, bo i to jest niepotrzebnie skomplikowane – zapisuje się, paląc papierosa. Jak zapalić papierosa? Ależ wystarczy przenieść ikonkę zapalniczki na ikonkę paczki i ominąć po drodze wszystkie te niepotrzebne przedmioty, zebrane podczas lizania ścian. A wyrzucić ich nie można.Trzeba tylko uważać, żeby po śmierci nie wcisnąć przycisku „wczytaj grę” za szybko. Czasami zdarza się wtedy, że przeciwnicy wciąż szukają głównego bohatera w miejscu, w którym był przed wczytaniem. Jakby gra nie zorientowała się, że trzeba zresetować ich stan. Albo wyłączyć alarm, który dzwonił na poprzednim zapisie. A takie windy… Windy mają to do siebie, że albo działają, albo nie, nie wnikaj. Takich błędów tu pełno, no ale może horror polega na nieprzewidywalności?Ale jak tu sterować suspensem, pozostawiając tyle w rękach gracza? Jeszcze wczyta grę i popsuje AI przeciwników! Czasami więc przeciwnicy deptają po plecach głównemu bohaterowi w konkretnych, wybranych miejscach. Idzie ciemnym korytarzem i musi być klaun, dyszący mu za plecami - nawet jeżeli przed chwilą był zupełnie gdzie indziej. 2Dark to więc przy okazji przykład gry, która łączy rozwiązania bazujące na AI i skryptach, a żadne z nich nie działają tak, jak powinny.Swoją drogą, to że horror to klauny i martwe dzieci też wiem. Rany, człowiek by myślał, że „twórca Alone in the Dark” w XXI wieku jest w stanie wymyślić coś chociaż trochę oryginalnego. Ale nie. 2Dark bazuje na tak stereotypowych zagrywkach, że nie udało mu się we mnie wywołać nawet lekkiego niepokoju, o strachu już nawet nie wspominając (chyba że mowa o wspomnianym wyżej „przestrachu”, kiedy mi postać nagle umarła i zrobiło BUM).Może horror to w końcu oprawa zupełnie nieprzystająca do treści? I aż przykro mi to pisać, bo akurat grafika to jedyny element 2Dark, o którym można by jeszcze powiedzieć coś pozytywnego. Połączenie pixel artu z animacją wyglądającą jak zrobiona poklatkowo w lepszej grze byłoby czymś wyjątkowym i wartym chwalenia. Tutaj jednak ostatecznie jeszcze bardziej dystansuje od całej tej bezsensownej historii i niedziałającej, źle zaprojektowanej i zrealizowanej akcji. Stąd “postać mi nagle umarła”, a nie “ja nagle umarłem” - identyfikować się tu z czymkolwiek ciężko.Oprócz tego, że trzeba tu rozwiązywać zagadki (fatalne) i skradać się (rwąc sobie włosy z głowy przez AI przeciwników), to zdarzają się i momenty konfliktu. I jest wtedy równie źle. Broń biała raz działa, raz nie, a trafienie z pistoletu czy karabinu to już wyzwanie iście herkulesowe.I ja oczywiście rozumiem, że pewna nieporęczność jest wpisana w ten gatunek. Że nie mamy być komandosem, koszącym bez mrugnięcia okiem zastępy wrogów i radzącym sobie w każdej groźnej sytuacji. Ale tutaj, podobnie jak z ciemności, nic z tego nie wynika. Rzadkie momenty, kiedy nam się coś uda, nie są chwilami triumfu. Są chwilami jeszcze większej irytacji. Dzięki, gro, że pozwoliłaś mi łaskawie coś zrobić.No ale może ja po prostu nie rozumiem horrorów. Może horror to jednak jest połączenie fatalnie zaprojektowanej przygodówki i niedziałającej skradanki, z niedającą się kontrolować akcją i bezsensowną fabułą? I może faktycznie wystarczą klauny i ciemność, i martwe dzieci, i zabijanie gracza na każdym kroku, i wieczna walka, walka nie z przeciwnikami i trudnościami, tylko z samą grą? I może tak ma być, może powinienem po kolejnym wieczorze z 2Dark uderzać czołem w biurko i chwytać się za głowę, może powinienem czuć tę złość i irytację wywołaną obcowaniem z czymś, co jest zwyczajnie, bezsprzecznie, niezaprzeczalnie złe?