Z „transferem” wiąże się ciekawa historia. Alex: - Zaczęło od tego że Max Wrzesiński - McSon - zadzwonił kiedyś do redakcji TS-a. To było wydarzenie. Bo my wtedy wszyscy między konkurującymi redakcjami zachowywaliśmy „spendid isolation”. A że nie było targów, wyjazdów i imprez branżowych, no i internetu przecież też nie było, to naprawdę była to dość poważna izolacja. Więc nagle dzwoni taki McSon i to było duże coś, bo on swoją sławę już miał. Skończyło się tak, że umówiliśmy dwie redakcje na piwo w pubie Sherwood przy Kredytowej. Miejsce zdaje się ciągle istnieje, ale kilka razy zmieniło formułę. Na pewno z Gamblera przyszedł Jacek Grabowski - Dr. De Stroyer, chyba też McSon i Wojtek Setlak. Z TS-a nie pamiętam, chyba Piotrek Gawrysiak - Gawron, chyba Emil Leszczyński - Emilus. No i ja. Jakoś było miło, i od wtedy zaczęliśmy się trochę kolegować, głównie z Jackiem i Maxem. Miało to różne wymiary. Pamiętam np. że pojechaliśmy z McSonem na copy party do Ostrowca Świętokrzyskiego. Nie wiem jaki to miało cel, chyba żadnego racjonalnego nie miało, ale było takie zabawne wydarzenie. Jacek Grabowski był wtedy mocno rozrywkowy, i ja też byłem rozrywkowy, i ta rozrywkowość jakoś się spotkała i połączyła. Wtedy i chwilę później kawałek życia branży ogniskował się wokół pubu Zielona Gęś. Częstośmy tam z Grabolem siedzieli, później też z Jackiem Piekarą, czasem wpadał Adrian Chmielarz, bo mieszkał naprzeciwko, bywał i Gulash. Plus zaprzyjaźnione ekipy ze sceny fandomowo/RPG-owej. W końcu Grabowski uznał, że trzeba mnie zatrudnić w „Gamblerze”. Poszedł do prezesa Lupusa, Grzegorza Eidera, i namówił żeby się ze mną spotkał. Spodobałem się i uzgodniliśmy, że będę z-cą naczelnego Gamblera, co było dla mnie dużym awansem. Czułem że złoty wiek TS-a przemija, że mówiąc językiem „Mrocznej” Wieży Kinga „świat poszedł naprzód”. Powiedziałem o decyzji Marcinowi „Borkowi” Borkowskiemu. Rozstaliśmy się raczej bez entuzjazmu, ale w zgodzie.