Rok 1993 przyniósł Amidze jeden z najdoskonalszych exclusive’ów. Dzieło DMA Design czerpało garściami z wcześniejszego hitu studia – gry Lemmings. Dziesiątki małych postaci biegały po ekranie, wspinały się po linach, obsługiwały ciężki sprzęt bojowy, a nawet prowadziły desant z powietrza. Wszystko po to, by zniszczyć przerażającą maszynę kroczącą z przyszłości. Cała zabawa polegała na tym, że to my kierowaliśmy ową maszyną i mogliśmy do woli raczyć się widokiem masakrowanych żołnierzy. Oryginalne sterowanie i doskonałe wzorce zachowań przeciwników stawiały Walkera na równi z najlepszymi grami z maszyn arcade, a niebanalny temat i niejednoznaczne intro pobudzały wyobraźnię. Niestety, tytuł nigdy nie doczekał się kontynuacji.Kiedy wszyscy już usłyszeli, że „nie da się stworzyć Dooma na Amigę”, a kolejni wydawcy opuszczali do niedawna priorytetową platformę, rękawy zakasały zespoły indie, rekrutujące się często z demoscenowców, dla których „nie da się” stanowiło jedynie zachętę do wysiłku. Włoska ekipa Fields of Vision eksperymentowała z niezależnymi, drobnymi produkcjami, zanim zmierzyła się z legendą Dooma i w pięknym stylu udowodniła potęgę amigowej sceny. Breathless wyglądało znakomicie: ostre tekstury, płynny przesuw, bujanie przy ruchu, wielopoziomowe plansze – technicznie nie brakowało niczego. Gdyby jeszcze zadbano o charyzmę przeciwników (rzecz najtańsza) i ciekawszy projekt poziomów… Niestety, Breathless nie spopularyzowało amigowych akceleratorów w sposób, w jaki wszyscy sobie tego życzyli, ale to i tak znakomita zabawa, jeśli posiada się A1200 i względnie przyzwoitą kartę turbo.Jako że lista jest subiektywna, na koniec wspomnę o kilku tytułach z konieczności pominiętych, choć równie ważnych. Przede wszystkim amigowe FPS-y prezentowały naprawdę solidny poziom, w tym Fears, Gloom i klimatyczne Alien Breed 3D. Również w gatunku RPG znajdzie się kilka perełek: Black Crypt i Crystal Dragon nawiązywały do najlepszych wzorców i często pojawiały się na top listach. Pominąłem Agony, wielką ikonę Amigi, ale trzeci shoot’em up w zestawieniu byłby nadużyciem. No i bijatyki: Fightin’ Spirit, Elfmania, Shadow Fighter – kto wie, czy nie lepsze od dzieła Team17, choć na pewno mniej znane. Lista jest długa, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że „przyjaciółka”, przy całej swojej specyfice, zgromadziła wokół siebie wielu wybitnych twórców świetnie rozumiejących jej możliwości i potrzeby.