Według Geohota środki finansowe mu przekazane pozwolą „naprawić obecny system” i utrzeć nosa korporacji, która nie zgadza się na przeróbki. Wsparcie to nie dotyczyć będzie bowiem jego, ale stanie się głosem całej społeczności, która pokaże, że „ma swoje prawa i nie boi się o nie zawalczyć”.
Haker uważa bowiem, że rzecz za którą zapłacił należy w pełni do niego i ma prawo zrobić z nią co tylko mu się podoba. Twierdzi, że rozumie firmę Apple, która decyduje się na zabezpieczenia iPhone’ów przed wgrywaniem nieautoryzowanego oprogramowania. Wierzy jednak, że po zakupie telefonu to sam użytkownik ma prawo decydować, czy wgra sobie na niego jailbreaka lub zhackuje go w inny sposób, czy też nie. Dodatkowo dodaje, że sam jest absolutnie przeciwny piractwu, a nawet popiera DRM. „Pozywajcie piratów, a nie osoby, które wskazały słabości Waszego sprzętu”, apeluje do japońskiej firmy.
Sony określone zostaje jako tyran, któremu wcale nie zależy na sprawiedliwości, ale na chęci kontrolowania wszystkiego. Firma wystawiła przeciwko Geohotowi swoich pięciu najlepszych prawników, a on sam, mimo że ma na razie tylko dwóch, planuje zebrać środki na to, żeby urządzić producentowi PlayStation 3 prawdziwą, sądową batalię.
Co Wy sądzicie na ten temat? Czy haker ma rację twierdząc, że z zakupioną za własne pieniądze konsolą może zrobić wszystko? Być może nie do końca bezpośrednio, ale z pewnością znacznie przyczynił się do problemów z nielegalnym oprogramowaniem na PlayStation 3 oraz do głośnej sprawą modyfikacji w Call of Duty: Black Ops.