Yosuke Hayashi, szef Team Ninja, które szykuje się do wrześniowej premiery Dead or Alive 5, uważa sposób prezentowania kobiet w serii bijatyk za normalny dla japońskiego kręgu kulturowego. Jego zdaniem wojowniczki z piersiami skaczącymi niczym balony napełnione wodą nie są przejawami seksizmu czy poniżaniem przedstawicielek płci pięknej. Odbiorcy z Zachodu postrzegają to po prostu w innych kategoriach niż Japończycy.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/4/7/6/476dc9c24329143a96fed76fe94008d2/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/DEAD_OR_ALIVE_5_www_savevid_com.mov', });Jeden ze zwiastunów Dead or Alive 5. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod Pierwsza część Dead or Alive trafiła do salonów gier w 1996 r. i z miejsca stała się rozpoznawalna dzięki kilku aspektom. Najważniejszym z nich okazało się położenie dużego nacisku na animację klatek piersiowych wojowniczek – zdecydowanie mało realistycznej, acz widowiskowej. Twórcy Dead or Alive 5 kontynuują przywiązanie do dbałości o skaczące szczegóły damskiej aparycji i tłumaczą się japońskim rodowodem serii.
Słowa szefa Team Ninja przywołane przez The Escapist wskazują na to, że autorzy Dead or Alive 5 chcą, aby damskie postacie były przedstawione w atrakcyjny sposób. Hayashi jednocześnie podkreśla, że gra jest robiona przez Japończyków, dla których takie potraktowanie kobiecości nie jest w żadnym wypadku seksistowskie czy uwłaczające. „Nic na to nie poradzimy, że odbiorcy z innych kultur i innych krajów całego świata uważają takie przedstawienie za złe” – oznajmia Hayashi. Team Ninja podąża własną ścieżką i zamierza dostarczyć świetnie wyglądającą grę, która przywodzi na myśl kinowe hity. Oprócz tego szef zespołu mówi o chęci stworzenia produkcji „dobrze wyglądającej w ruchu”. I chyba nikt nie ma wątpliwości, że w przypadku Dead or Alive 5 priorytetem dla specjalistów od animacji nie jest mimika twarzy.
Dead or Alive 5 pojawi się 25 września br. na PlayStation 3 i Xboksa 360.