Jakub Zagalski: Po wpisaniu w przeglądarkę frazy „arcade stick”, prędzej czy później trafimy na odnośnik do twoich artykułów, wpisów na forach czy opiniach o twojej działalności. Powiedz coś o sobie - czy miłość do japońskich gier automatowych jest wynikiem spędzenia dzieciństwa w salonach w Akibie?
kowal: W salonie tak, ale niestety w polskim! Chyba każdy pamięta „salony-barakowozy” czy rozstawione po większych wypożyczalniach kaset automaty. Od małego miałem dryg do tych gier, większość kończyłem na 1CC w dwa, cztery tygodnie. Z perspektywy czasu miałem sporo szczęścia: w większość tytułów MVS mogłem grać zaraz po premierze, właściciel miejscowego salonu miał dobry kontakt z importerem. Jak znikły salony w drugiej połowie lat 90., nie miałem ani komputera, ani konsoli, to była długa przerwa w graniu. Odżyło to dopiero w 2002 roku dzięki PC i emulatorom.
Stick pod Mortal Kombat w układzie UMK3 z gałką Wico od MK1**JZ: Kiedy zacząłeś się interesować arcade stickami? Pamiętasz może swój pierwszy kontroler tego typu? **
k: To był chyba pod koniec 2004 roku. Na MameHot zrodził się pomysł, aby złożyć sobie sprzęt z automatowych części. Klawiatura i pad nigdy mi nie odpowiadały. Mało tego - uważam to za świętokradztwo przy tych grach i łamanie ich balansu. Arcade sticków na rynku nie było, a to co się trafiało, nie miało nic wspólnego z automatami. Zrzuciliśmy się wtedy w kilka osób, jeden z adminów zamówił noname bundle kity od jakiegoś „Tajwańca”. To, co przyszło, było toporne, ale i tak każdy się z tego cieszył, bo mimo wszystko były to części automatowe. Pierwsze obudowy zrobiłem z MDF. Destructor, który wtedy był zawodowym graczem na TwinGalaxies, stwierdził, że trzeba kupić coś lepszego i wygodniejszego. Znajomość z Desem była zwrotem. Nie było paypala, więc nagrody organizatorzy wypłacali mu, robiąc dla nas zamówienie. Ze sklepów był tylko angielski Ultimarc i Slick Stick w USA - tam kupiliśmy profesjonalne części i zaczęły się testy. Co kilka miesięcy coś dokupywaliśmy. Później załapałem kontakt bezpośrednio w Japonii. W tamtym czasie w USA był tylko sklep Himuragames z dwoma modelami, a my przerobiliśmy cały katalog Sanwy i Seimitsu. Parę lat później podobnie było z koreańskim sprzętem. Jako jeden z pierwszych miałem kompleksowy wgląd w te kontrolery.
JZ: W polskim Internecie, chociaż można cię znaleźć także na zachodnich forach pokroju shoryuken.com, masz renomę specjalisty od arcade sticków. Twoja strona ze szczegółowymi materiałami odnośnie budowy, funkcjonowania sticków czy z recenzjami konkretnych modeli robi wrażenie, i chyba nie ma w Polsce niczego podobnego. Kiedy ujawniłeś się ze swoją wiedzą i dlaczego?
k: Przed zakupami sporo czytaliśmy, nikt nie chciał wydać kasy na sprzęt i kupić kota w worku. Na RetroBlast były recenzje sprzętu z HAPP, strona była jak wyrocznia. Po zakupach szybko to zweryfikowaliśmy - wiele rzeczy się nie zgadzało, byliśmy wkurzeni tym bardziej, że braliśmy najdroższe modele, bo wysyłka i tak była tak droga, że nie opłacało się już oszczędzać. Nie chciałem, aby ktoś wpadł w podobne tarapaty. Plusem RB było to, że podali częściowo metodologie, więc pozostało mi ulepszenie tego i przyłożenie się do pomiarów. Nawet jak coś się źle zmierzyło, to wyszło to w graniu - na szczęście gram nieźle. Wtedy zacząłem też przerabiać same gałki i poprawiać w nich elementy, więc zauważyłem więcej rzeczy, których normalny użytkownik czy recenzent nie skojarzy. Sprzęt był zawsze kupowany z własnych funduszy, więc było to wszystko obiektywne. To chyba zasadnicza różnica między moimi recenzjami a resztą w sieci. Najważniejsze w opisach są tabelki z parametrami - recenzja to tylko ich potwierdzenie. Krążące po sieci linki kierują najczęściej właśnie na te zestawienia. Z definicji strona jest nastawiona na zaawansowanych użytkowników, więc brzmi bełkotliwie i szablonowo, ale jeśli tekst się powtarza, to dlatego, że opisywana rzecz czy element działa identycznie i nie opisuję go na siłę w inny sposób. Początkującemu te cyfry i terminy nic nie mówią, ale jak pogra na danym joysticku i chce zmienić na inny, to się naraz staje wszystko jasne. Ale jest tam też sporo artykułów dla początkujących, że nawet noob będzie miał od czego zacząć. Teraz net to śmietnik, na shoryuken.com większość FAQ napisana jest przez osoby, które sprzętu nie posiadały, nawet się z tym nie kryją, wszystko się kręci naokoło tych samych obiegowych bzdur. Obecnie shmups.org jest jeszcze wolne od ranxeroxów, trzyma poziom, a ludzie eksperymentują i próbują szukać różnych rozwiązań. Więcej tam Europejczyków i trafiają się Japończycy - zresztą chyba z tego jestem najbardziej dumny, że mnie oni również kojarzą. Nawet jeśli mój angielski jest daleki od ideału.
*Kilka starszych i rzadziej spotykanych sticków z kolekcji kowala. Głownie lata 80. *JZ: Jak to jest z twoimi customami? W sieci można znaleźć pozytywne opinie od ludzi, dla których wykonałeś sticki na miarę. Czy taka robota stanowi ważną część twojej codzienności, czy raczej są to sporadyczne akcje dla wybranych?
k: To były akcje w czasach, gdy sprowadzaliśmy sprzęt dla siebie. Nie opłacało się wtedy kupować jednej czy dwóch gałek, większa czy mniejsza paka wychodziła tyle samo. Pytało się znajomych, czy coś potrzeba, aby zredukować samemu koszty. Sprowadzenie HRAP-a SE to była średnia krajowa. Ludzie byli chętni na sprzęt, ale nie radzili sobie ze stolarką czy lutowaniem pada, który służył za interfejs, więc często kończyło się to złożeniem całego sticka i wychodziło to 2-3 razy taniej. Dziś dostęp jest lepszy nawet w samej Polsce, wysyłki tanie i nie ma problemu z płatnościami internetowymi. Customy straciły sens, a przynajmniej te na japońskich częściach. Od co najmniej czterech lat odradzam taką zabawę, lepiej zwyczajnie kupić lub zmodować gotowca. Obecnie jak coś biorę na warsztat, to pod ewentualną recenzję, która mi zostanie. Sporo osób z czołówki graczy zwracało się do mnie. Pomagam, jeśli kojarzę osobę, która szuka konkretnej pomocy niekoniecznie w formie gotowego sticka. Generalnie nie chcę, aby jakikolwiek sprzęt ode mnie trafiał do ludzi myślących, że dzięki niemu zawojują nie wiadomo co. Sprzęt może pomóc, ale za ciebie nie zagra, nauka przy przejściu z pada na AS może trwać nawet do dwóch lat. Zawsze była z tym niezła komedia, książkę można by napisać: Przygody dobrego wavedasha Szwejka. Pamiętam szał na Namco Stick po tym, kiedy Ryan Hart [trzykrotnie wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa za osiągi w serii Street Fighter – dop. JZ] odwiedził Polskę i nikt nie zauważył, że miał moda, a ze sticka została tylko obudowa. Po tym turnieju te kilkuletnie, rozpadające się kontrolery Namco schodziły na Allegro za dwa-trzy razy wyższą cenę niż zwykle. Innym razem ktoś chciał „Fantę taką jak Knee”. Załatwiłem bezpośrednio od jego sparingpartnera, który zaopatrywał większość graczy w Korei, ale mieli akurat tylko czerwone gałki na stanie i taką mi wysłał. Koleś zdaje relację, że „coś źle mu się gra” i chyba przez to, „że nie jest zielona, bo Knee miał zieloną”. Przypomniał mi się kawał o wariatach, którzy obgryzali ściany.
HORI VLX i custom z SNK LS30JZ: Ile customów zrobiłeś na własne potrzeby? Czy robisz je z myślą o konkretnych gatunkach, czy wręcz dla jednej gry?
k: Sam szewc chodził przez parę ładnych lat bez butów, nie miałem sticka tylko deskę/panel wpięty na rolkach w biurko tuż pod klawiaturą. I do dziś uważam, że to dawało najlepszy komfort i stabilność. Ale że coraz mniej grałem, to w końcu to zlikwidowałem - wadziło po nogach, kiedy człowiek nie grał. Od dłuższego czasu mam uniwersalne metalowe obudowy, w których mogę zamontować dowolny stick, w razie potrzeby zapinam odpowiednią gałkę. Zredukowało mi to liczbę potrzebnych case'ów. Ostatnio złożyłem sobie sticka pod Mortala w układzie UMK3 z gałką Wico od MK1, mam też customa z joystickiem rotacyjnym do gier w stylu Icari.