Na ten temat (i kilka innych) wypowiadał się on podczas panelu dyskusyjnego D.I.C.E. 2013. Cały wykład zamieszczam dla zainteresowanych poniżej:
Dla leniwych: o wersjach demonstracyjnych mówi po około 10 minutach i 30 sekundach filmu. Udowadnia on, że gry elektroniczne, które nie mają dema lub trailera sprzedają się źle. To wydaje się logiczne. Gry, dla których udostępniono tylko wersję demonstracyjną, sprzedają się nieco lepiej. Następna grupa to ta, która posiada zarówno dema, jak i trailery. Wszystkie te tytuły jednak znacznie wyprzedzają wynikami sprzedaży te gry, które mają tylko i wyłącznie trailer.
Czemu tak się dzieje zdaniem Schnella? Gracze, którzy zainteresowani są grą i nie mogą zagrać w demo, kupią pełną wersję gry. W ten sposób dopiero przekonać się będą mogli, czy gra jest w istocie dobra, czy nie. Jeśli natomiast udostępni się graczom demo, wcale nie muszą zdecydować się na zakup produktu. Wszak już go wypróbowali. Dodatkowo, wydawca straci więcej, gdyż musi wydać fundusze na wyprodukowanie wersji demonstracyjnej.
Trailer i inne materiały prasowe, które nie są w istocie grą, budują oczekiwania graczy odnośnie tytułu. Dla wydawcy dobrze jest, jeśli oczekiwania owe zostaną sprawdzone po zakupie gotowego produktu, za który nabywca zapłaci oczywiście pełną sumę pieniężną.
Nie mówi on jednak o jakości samych wersji demonstracyjnych czy gier. Jeśli gra jest dobra i ma dobrze skonstruowane demo, które pokazuje graczom możliwości, których oczekiwać mogą w grze, raczej większość z nich zdecyduje się przecież na zakup pełnej wersji. Doprawdy ciężko uwierzyć jest w to, by ktoś po zagraniu w dobre demo świetnej gry powiedział: „no, no! Niezła gra! Teraz kiedy przeszedłem/przeszłam już demo pewnie nigdy jej nie kupię!”.