To ja już do końca nie rozumiem, co się wydarzyło pod koniec Crysisa 2. Niby w pierwszym Crysisie był sobie ten dowódca oddziału o wcale nic nie mówiącej i nie zapowiadającej przyszłych wydarzeń ksywie "Prorok". I on pod koniec pierwszego Crysisa znika, leci w siną dal, ze zwariowanym wyrazem twarzy i ładownią pełną broni. I on się pojawia na początku Crysisa 2, coś tam mamrocze, oddaje kombinezon i umiera. I teraz jest znowu w Crysisie 3, bo... eee... yyy... przeżył w kombinezonie i ukradł ciało Alcatraza? Yyy, hmm.
Tak, lubię grać w Crysisy. Lubię mieć opcje. Lubię kombinować. Lubię, kiedy plany wychodzą. Lubię, kiedy muszę improwizować i mi to wychodzi. Nie przeszkadza mi, kiedy muszę próbować jeszcze raz. Podobne rozwiązania stosowało Dishonored, za co gracze je krytykowali - bo jest "za prosta". Tylko że zarówno Dishonored i Crysisy nie są zbyt proste, one po prostu szanują wasz czas. Kiedy chcę być skopanym przez grę, włączam Battlefielda 3 albo Black Opsy II na multi, bo łatwiej jest mi znieść myśl, że właśnie pokonał mnie żywy człowiek, a nie protoplasta jakiegoś Skynetu.
Dlatego czekam na Crysisa 3. Nie będę go recenzował, bo wciąż nie doszedłem do siebie po Incydencie Aliens: Colonial Marines, przy którym bawiłem się dobrze, dopóki ktoś mi nie powiedział, że to kiepska gra jest i wygląda koszmarnie. Zwątpiłem w siebie.
Tak więc recenzję Crysisa 3 oddałem Zbigniewowi Trzeciakowi, który od miesiąca bombarduje mnie informacjami, że ma nowy, potężny komputer. Niech se chłopak poszaleje. O ile los nam pozwoli, opublikujemy w tym tygodniu Kontrę z gry. Będzie też materiał wideo z System Shocka 2, skoro GOG wysłuchał naszych próśb i w końcu udostępnił grę w serwisie.
Czeka was też recenzje Proteusa Bartłomieja Nagórskiego, tekst o Hitman HD Trilogy Jakuba Zagalskiego. I może dojdzie do redakcji Metal Gear Rising: Revengeancepaybacktime, a wtedy dopiero się będzie działo.
I chyba nic innego, ważnego, się nie wydarzy.