Zwolennicy prawdziwych emocji w grach muszą niestety jeszcze trochę poczekać, bo mowa tutaj o prądzie, który ma być dla użytkownika całkowicie bezbolesny . Zamiast wywołania cierpienia, którego tak przecież pragniemy, spowoduje on jedynie skurcz mięśni dłoni. Tego typu technologia wykorzystywana jest normalnie w rehabilitacji różnych stopni paraliżu, w tym przypadku jednak posłuży do wywołania wrażenia, że telefon opiera się działaniom użytkownika.
Skurcz mięśnia, wywołany przez elektrodę, powoduje odruchowe wychylenie telefonu w jedną stronę. Trzymający go będzie miał więc wrażenie, że wychylając go w przeciwną stronę walczy z powstrzymującą go przed tym siłą. Nietrudno sobie wyobrazić zastosowanie takiego rozwiązania w grach. Nietrudno, bo wyobrazili je sobie nawet wspomniani naukowcy, więc musi to być naprawdę łatwe.
Jak podaje New Scientist, stworzyli oni prostą grę, w której zadaniem użytkownika było sterowanie samolotem, zmagającym się z turbulencjami. Dali ją 10 osobom i po intensywnych testach aż 100% z tej grupy uznało, że woli nowe rozwiązanie od tradycyjnych wibracji.
Dodatkową zaletą tej technologii jest to, że zużywa ona rzekomo mniej prądu od tradycyjnych silniczków.
A ja mówię - DAJCIE WIĘCEJ PRĄDU!