Ted Price: szczerze i bez owijania w bawełnę.Resistance jest w dobrych rękach i z pomocą Sony seria może nadal żyć i dalej się rozwijać. Jako fani jesteśmy bardzo podekscytowani, co z tego wyniknie - zapewnia w imieniu Insomniac Price. Znamy jednak niejedną historią, kiedy zasłużony tytuł zmieniał rodzime studio na zupełnie nową ekipę i rzadko kiedy kończyło się to pomyślnie. Wiadomo że „studio” samo w sobie nie stanowi monolitu, w którym jednostki tworzą nierozerwalną strukturę. Ludzie przychodzą i odchodzą, jednak mimo wszystko często daje się odczuć specyficznego ducha w produkcjach sygnowanych znanym logiem.
Założę się, że każdy gracz ma swojego ulubionego twórcę lub zespół i dla tworów z ich logiem dałby się pokroić. A jeszcze lepiej, gdy ekipa regularnie dostarcza ulubiony tytuł w nowych odsłonach – uwielbiamy kontynuacje i nie ma się co oszukiwać, że zawsze oczekujemy nowych pomysłów, innowacyjnych rozwiązań w nieznanej dotychczas formie. Wystarczy że Mario skacze, zbiera grzyby i wszystko gra.
A pamiętacie Crash Bandicoot z pierwszej konsoli Sony? Genialna trylogia platformówek od Naughty Dog, w której odziany w jeansy jamraj pasiasty (żyłeś w mylnym przekonaniu, że Crash to lisek?) wirował i rozbijał jabłkowe skrzynki. Z czasem doszły też wyścigi kartów z postaciami uniwersum Crasha – jedna z lepszych gier na PlayStation, moim skromnym zdaniem. A później co? Naughty Dog przestało robić gry na licencji Crash Bandicoot (prawa do marki cały czas należały do Sony), a Crash, Coco i reszty ekipy zaczęli regularnie zaliczać coraz słabsze występy. Crash Bash, kolejne platformówki na następną generację konsol (już nie tylko Sony), znowu wyścigi kartów – to już nie było „to”. Można mówić o idealizowaniu zdolności Naughty Dog w dziedzinie tworzenia gier z Crashem, ale faktycznie większość fanów zauważa radykalny spadek formy serii w momencie, gdy tytuł przeszedł w inne ręce.
Zataczamy koło i wracamy do Resistance. Widzieliśmy już, co może wyniknąć, gdy serią zajmuje się inna ekipa. Piję do Resistance Retribution od Sony Bend na PSP, które złe nie było. Zaszły zmiany, bo i sama produkcja była TPS-em, ale w ogólnym rozrachunku można ten występ uznać za udany. Nihilistic Soft. robi Resistance: Burning Skies jako FPS-a, więc tym bardziej podda się surowszej ocenie i porównaniom z trzema dokonaniami Insomniac w tej dziedzinie. Resistance jest w dobrych rękach - zapewnia Ted Price, bo i co innego mu pozostało?
Insomniac porzuca Resistance, ale może to i dobrze? Pokazali, co chcieli i idą dalej. Dokąd zajdą - dowiemy się już niedługo przy okazji premiery Overstrike. Talent jest, pomysły pewnie też jeszcze jakieś zostały, więc nie ma co narzekać. Póki co.
A Epic robi Fortnite, które nijak ma się do przypakowanych miłośników ocierania się o ściany.