Twierdzi tak Klemens Kundratitz, prezes Koch Media, niemieckiego wydawcy gier elektronicznych z siedzibą w Monachium (związana np. z Dead Island).
Każdy producent, któremu uda się wypromować produkt oryginalny i innowacyjny będzie się go kurczowo trzymał i pielęgnował - dodał. Twierdzenie, że w tym momencie, kiedy wszyscy czekają już na nową generację konsol, wchodzenie z oryginalnym produktem na rynek, jest nieopłacalne, albo, że już na to zdecydowanie za późno, to zwyczajny stek bzdur.
W tej branży potrzeba ciągłej innowacji. To dokładnie tego wciąż jest za mało w świecie gier elektronicznych. Pomysły zastępuje się w tej chwili coraz większą ilością pieniędzy, które pompowane są w kolejne produkty. Zdaniem Kundratitza taki trend nie ma szansy się utrzymać.
Kundratitz odnosi się do tego, co we wrześniu usłyszeliśmy z ust Franka Gibeau z EA. Stwierdził on wtedy, że w tym punkcie czasowym, w którym znajduje się ówczesna generacja konsol, rynek nie zwraca wysiłków i kosztów włożonych w oryginalne i innowacyjne produkty. Jego zdaniem na wprowadzanie nowych tytułów jest już po prostu za późno. Zapowiedział jednak, że z chwilą, gdy wyjdą nowe konsole, EA przysłuży się do wzbogacenia rynku o nowe, oryginalne i innowacyjne gry.
Ciężko nie zgodzić się z twierdzeniami Kundratitza. Podobnie do niego myśli też Ted Price, prezes Insomniac Games, co podkreślił w wywiadzie dla VideoGamera.
Przecież możemy obserwować, jak rynek reaguje na zupełnie nowe tytuły. Weźmy pod uwagę chociażby Dishonored - mówił Price. Innowacja zawsze może być odebrana dobrze. Zależy od jakości, jaką niesie ze sobą gra i to, czy angażuje graczy w rozgrywce i historii.
Naprawdę ciężko się z tym nie zgodzić. Dishonored zostało odebrane niezwykle dobrze przez graczy i krytyków. Na wiosnę spodziewać się możemy zresztą kilku premier, które wnieść mogą trochę świeżości: The Last of Us, czy chociażby Fuse(nad którym zresztą pracuje w tej chwili Price i Isomniac Games). Bardzo chciałabym napisać jeszcze The Last Guardian, ale niestety, być może nie doczekamy się go w ogóle w 2013 roku...