Motyw przewodni wywiadu? Zmusić Stephanie Perotti, dyrektorkę ds. gier online lub Michaela Burka, menadżera komunikacji korporacyjnej, aby przyznali się do błędu i powiedzieli, że zmuszanie klientów do ciągłego połączenia z siecią w trakcie rozgrywki nie było dobrym pomysłem. Stopień sukcesu w tej kwestii? Zero. Ale udały się za to inne rzeczy. Udało się na przykład nieco wygładzić niedawną wypowiedź prezesa Ubisoftu, która narobiła w sieci niezłego szumu. Okazuje się, że tak naprawdę wcale nie miał on na myśli, że piractwo na PC wynosi ponad 90%. Przynajmniej nie wszędzie i nie w przypadku każdej gry.
Jeżeli chodzi o liczby, to liczby pochodzą zarówno z wewnętrznych jak i zewnętrznych badań. Badań, które pokazały, że [piractwo] może osiągnąć taki poziom dla niektórych konkretnych albo popularnych gier na PC i że ta liczba często różni się w zależności od rozpatrywanego terytorium. Nie twierdzimy więc, że jest tak w przypadku wszystkich gier na PC we wszystkich terytoriach i nie mówimy, że sytuacja jest taka sama w przypadku każdego tytułu - przyznała Stephanie.
Co ciekawe, przyznała również, że komentarze dotyczące znaczącego zmniejszenia piractwa przez zastosowanie drakońskich zabezpieczeń, były niefortunne. Ani ona ani Burk nie dali się wprawdzie podpuścić do otwartego zakwestionowania skuteczności takich DRM-ów, podkreślając zamiast tego za każdym razem, że ich firma nieustannie bada wszystkie opcje i słucha reakcji swoich klientów. I to właśnie ze słuchania klientów wzięła się korzystna dla nas decyzja w tej sprawie. Po raz kolejny oddajmy głos pani Perotti.
Wysłuchaliśmy opinii i od czerwca zeszłego roku nasza polityka w sprawie gier PC jest taka, że wymagamy jedynie jednorazowej sieciowej aktywacji po zainstalowaniu gry, po czym można z niej korzystać do woli również offline.
Ilość aktywacji nie ma być już w żaden sposób ograniczona ilościowo, gry można też będzie instalować na dowolnej liczbie komputerów. Ale może jednak przyznaliby się, że popełnili błąd? Przeprosili? Coś?
Jeszcze raz, chciałabym tylko powiedzieć, że posłuchaliśmy opinii, dostosowaliśmy się, kontynuujemy słuchanie i zmienianie się, i, mam nadzieję, uda nam się cały czas udowadniać, że mamy na względzie społeczność graczy PC - kończy wywiad Stephanie. Tej satysfakcji nie dostaniemy.