Ja będę to pamiętał, panie Wilson, ja. Tak jak pamiętam wieloletnie czekanie na Diablo II oraz specjalny dział stworzony w magazynie Secret Service, poświęcony doniesieniom na temat ciągle odkładanej gry. Tak jak fani Half-Life'a 2 pamiętają, że Valve obiecało wypuścić 3 części "epizodów", a nie zawiesić robotę po 2 i zamiast tego przez 4 lata raz na jakiś czas denerwować społeczność robieniem sobie żarcików.
W przypadku Diablo III wiemy, że gra powstaje. Widzieliśmy nagrania, niektórzy nawet grali w betę. To miłe, że Blizzard opowiada o wprowadzanych zmianach, ale z drugiej strony ich skala stawia pod znakiem zapytania termin "pierwszego kwartału 2012".
Jay Wilson opisuje kolejne modyfikacje wprowadzane do Diablo III, a ja w miarę czytania czuję coraz większy niepokój. To nie są ostatnie modyfikacje przed wypuszczeniem gry na rynek, to nie jest zmiana parametrów jednego potwora, który zbyt często zabija testerów. Wygląda na to, że Blizzard poważnie zabrał się za najważniejszy element w grze - przedmioty. Oby tylko nie usunięto dźwięku upadającego pierścienia - to podważyłoby sens grania i napełniło smutkiem moje zbolałe od wichrów przeznaczenia serce (ach, to "ping").
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/d/6/2/d62b39604a9736fadd2158f77a2e05a8/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/Diablo_III_Black_Soulstone_Cinematic.mov', });Kolejny świetny trailer Diablo III, z którym mam tylko jeden problem. Nie jest filmem promocyjnym stworzonym z okazji premieryZ gry kasowane są "Zwoje identyfikacji", które umożliwiały sprawdzenie, jakie to potężne właściwości ma kozik zdobyty po zabiciu bossa. Bohaterowie po prostu przyjrzą się przedmiotowi i odgadną, czy nadaje się do czegokolwiek oprócz obierania ziemniaków. Zniknie również Mistyczka, jedna ze wspierających graczy postaci niezależnych. Podobno "nie wnosiła nic do gry". Usunięte zostaną Cauldron of Jordan i Nephalem Cube, czyli dwa przedmioty służące do rozmontowywania i sprzedawania przedmiotów poza miastem.
Można by pomyśleć, że przecież usuwanie elementów z gry nie powinno mieć wpływu na datę premiery - przecież niczego nie dodajemy, tylko eliminujemy. Pamiętajmy jednak, o jakiej firmie mówimy. Blizzard słynie z dopieszczania swoich produktów. Firma dba o to, żeby każdy element układanki odpowiednio współgrał z całością. Tak więc usunięcie wyżej wspomnianych elementów oznacza dodatkowe setki godzin testów. Na przykład brak Cauldron of Jordan wpływa na szybkość rozgrywki - jeśli będziemy zbierać zbyt wiele przedmiotów w trakcie walki, będziemy musieli częściej wracać do miasta, aby je sprzedać.
Fani Diablo na oficjalnych forach już od tygodni pytają, czy zmiany ciągle wprowadzane do gry wpłyną na datę premiery. Community manager Bashiok odpowiada zaś niezbyt pocieszająco, że wcześniej celowaliśmy w końcówkę roku 2011, a teraz celujemy w początek roku 2012.
Wszyscy oczywiście chcą, aby Diablo III było jak najlepszą grą. Zależy na tym Blizzardowi, graczom i nam. Tłumaczenie się, że przecież nie podaliśmy daty premiery, więc nie mamy żadnej odpowiedzialności powoli przestaje jednak wystarczać, szczególnie po wypuszczeniu wersji beta.
Istnieje pewien moment, w którym cierpliwe oczekiwanie ze strony graczy karmione co jakiś czas informacjami prasowymi zaczyna zamieniać się w irytację. Nie wiem, gdzie ta granica się znajduje, ale powinni ją znać spece od komunikacji, którzy wiedzą, co robią. Mam nadzieję, że tacy jeszcze w Blizzardzie pracują.
Mojemu zbolałemu sercu (i portfelowi) pozostaje wierzyć w rychłą premierę... Torchlighta II. Pies, który sprzedaje za mnie przedmioty w mieście. To dopiero coś.