„Nie potrzebują oni dystrybutora, by osiągnąć sukces, więc dużo pieniędzy idzie na samą grę, a nie marketing” – powiedział twórca, zaznaczając, że darmowość gier sprawia, iż studia konkurują kreatywnością w samym projektowaniu rozgrywki, a nie w reklamowaniu swoich tytułów. Kern uważa także, że nastąpiło załamanie rynku i wyeliminowanie „średnich” gier – „Tworzysz albo grę indie, albo wysokobudżetową produkcję”.
Dla dyrektora Red 5 Studios problemem jest też nowy tryb pracy, w którym wielu twórców jest zwalnianych zaraz po zamknięciu procesu produkcyjnego danej gry. „Coś się musi zmienić” – mówi Kern. – „Konsole, jak sądzę, są martwe”. W jego rozumieniu przyszłość branży leży w PC i urządzeniach mobilnych. Za przykład podaje Square Enix, które narzuca olbrzymie kwoty za odświeżone wersje starych gier, podczas gdy da się tanio zdobyć świetne gry np. na iPadzie. „Nie rozumieją tego, że musimy obniżyć próg wejścia”.
Za dobry przykład Kern uważa studio Riot Games i League of Legends. “Mają więcej użytkowników niż World of Warcraft. To szalone. A nie mają wydawcy”. Z tej perspektywy developer nie widzi np. prawdopodobieństwa dla debiutu Firefalla na konsolach. Najprościej mówiąc nie interesuje go model biznesowy oferowany przez Sony i Microsoft.