Twórca Fable i Syndicate wolał gry od randek

Czy twórcy gier są juz jak gwiazdy kina i muzyki? Czy oprócz cieszenia oczu, uszu i umysłu ich produkcjami jesteśmy tez niesamowicie zainteresowani tym, co dzieje się w ich prywatnym życiu?

Do czego prowadzą długie samotne wieczory przed monitorem...Z takiego założenia wyszedł Peter Molyneux, który w wywiadzie z serwisem VideoGamer podzielił się jednym ze swoich koszmarów z młodości. Gra Wizardry z początków lat 80. sprawiła, że zapomniał on o bożym świecie, a także o swojej ówczesnej wybrance serca.

"Gra stała się moją obsesją w takim stopniu, że straciłem dziewczynę grając. Trzykrotnie wystawiłem ją na randce w pubie", zwierzył się twórca Fable.

Przygody Molyneux nie ograniczyły się tylko do spraw sercowych. Dowiedzieliśmy się także, że gdy padła mu jedna z dyskietek z grą to w środku nocy popędził on do oddalonej o ponad 200 kilometrów osoby celem jej skopiowania.

Ta pasjonująca historia z młodości być może wyjaśnia czemu autor wielu kultowych hitów musi nas czarować przy każdej premierze swojego tytułu - nie chce żebyśmy od niego odeszli?

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!