Otrzymamy strategię, a raczej symulator dyktatora rządzącego niewielką fikcyjną wysepką. Funkcjonowanie takiego państwa ponownie przybliży nam bułgarski deweloper Haemimont Games, który wcześniej opracował trzecie Tropico. Warto przy okazji dodać, że gra ma hulać na tym samym, choć nieco zmodyfikowanym silniku, co w Tropico 3. Nie możemy więc liczyć na jakieś megafajerwerki graficzne, choć na pewno będzie widowiskowo.
A jutro wybuchnie wulkan
Życie dyktatora w Tropico 4 okaże się wyjątkowo trudne i niewdzięczne. Jeżeli nie dotkną nas problemy gospodarcze czy bunt obywateli, to nad wyspę akurat zabłąka się trąba powietrzna. Elementy katastroficzne odegrają w najnowszym Tropico wielką rolę. Zbudujemy centra wczesnego ostrzegania przed konkretnymi żywiołami, stacje pogodowe i przeciwpożarowe. Będziemy walczyć ze skutkami erupcji wulkanów, suszy, a nawet potężnego tsunami.
Aby nasza republika bananowa niosła obywatelom radość i dostatek, dużo uwagi poświęcimy na zagadnienia gospodarcze. Będziemy eksportować wytwarzane towary, np. cygara, a także importować z innych państw różne cenne surowce. Wszystko zostanie opatrzone stosownymi wskaźnikami i wykresami. Nie spodziewajcie się jednak aż tylu cyferek i tabelek co w innych strategiach ekonomicznych, pokroju np. SimCity.