W marcu Zynga udostępniła zainteresowanym po raz drugi swoje akcje. Od tego czasu możemy obserwować ciągły spadek cen – na początku tego okresu każda z nich kosztowała około dwunastu dolarów, w tej chwili cena waha się w okolicy trzech (spadek cenowy w około 75% to coś, czym każda firma powinna się zaniepokoić).
Źródło: www.gamasutra.comFirma zajęta jest dodatkowo poważnymi problemami prawnymi. Zynga znana jest z tego, że kopiuje pomysły znane z innych gier – w 2009 roku zostali pozwani przez Davidem Maestri, twórcę Mob Wars, którą to grę Zynga „pożyczyła” i przezwała Mafia Wars. Ów ruch kosztował firmę dwa lata procesów i około 9 milionów dolarów. W tym samym roku przedstawiciele Nissana zażądali usunięcia ich logo i nazwy z gry Street Racing, które umieszczono w niej bez zgody producenta samochodów. To nie wszystko: jak twierdzą eksperci Cafe World Zyngi to dokładna kopia Restaurant City Playfish, która wyszła zaledwie pół roku później niż oryginał. Założyciel NibleBit – Ian Marsh – zarzucił Zyndze, iż skopiowali pomysł na Dream Heights z jego autorskiego projektu Tiny Tower. W tym samym tygodniu Buffalo Studios zażądało wyjaśnień skopiowania ich Bingo Blitz w Zynga Bingo. Nie widać końca podobnych oskarżeń…
Najsławniejsza sprawa sądowa z udziałem firmy miała jednak swój początek w tym roku. Zynga została pozwana przez nikogo innego jak Electronic Arts – dokładniej przez oddział Maxis. Gigant rynku zarzuca małej firmie kolejną kopię. Tym razem chodzi o podobieństwa pomiędzy SimCity Social (Maxis) a the Ville (Zynga). Rzeczywiście, trudno jest się z tym nie zgodzić. Gry faktycznie wyglądają niepokojąco podobnie, a postaci używają nawet tych samych animacji. Zynga broni się jednak twierdząc, że podobne gry powstawały zawsze a ich cechy ustalane były przez reprezentowany gatunek. Gdzie jednak kończy się kopia a zaczyna wariacja?
Źródło: www.gamasutra.comNie są to jednak wszystkie problemy firmy. W 2010 roku została ona poddana brutalnej krytyce, przez złożenie patentu na wymianę realnej waluty na taką, której można używać w wirtualnych grach socjalnych. Nie dość, że uniemożliwiłby on dalsze funkcjonowanie większości systemów ekonomicznych gier typu MMO, to w dodatku wprowadziłby też konflikt pomiędzy Zyngą a Facebookiem, dzięki któremu większość z produktów firmy jest przecież znana.
Jak potoczą się dalsze losy Zyngi? Być może w najbliższym może spod ich ręki wyjdzie jakiś oryginalny twór, w sprawie którego nikt nie będzie w stanie udać się do sądu. To pokazać może jednak tylko czas.