TrackMania 2: Canyon - zapowiedź

TrackMania 2: Canyon - zapowiedź

Po premierze poprzedniej części Trackmanii wielu ludzi nie mogło zrozumieć fenomenu tej gry. Bo co to za wyścigi trwające mniej niż 30 sekund, do tego z możliwością przenikania przez przeciwników? Z czasem okazało się, że taki rodzaj zawodów jest jednym z najbardziej sprawiedliwych, gdyż kluczem do zwycięstwa jest wówczas znajomość torów i wysokie umiejętności gracza. W tej grze, jak w żadnej innej, liczy się czysty skill, dlatego też nie jest niespodzianką, że z czasem stała się ona najbardziej popularną ścigałką sieciową.

Z czym to się je?

Dla niezorientowanych kilka słów wyjaśnień. Otóż każdy tytuł z serii jest z założenia nietypowy, bowiem twórcy całkowicie zrezygnowali z realizmu, koncentrując się na modelu jazdy, fizyce i zaangażowaniu gracza w bicie kolejnych rekordów na planszach. Model jazdy jest banalny – kursory odpowiadają za kierowanie pojazdem, klawisz „enter” cofa nas do ostatniego punktu kontrolnego, zaś „delete” na początek wyścigu. Zadaniem biorącego w nim udział jest uzyskanie jak najlepszego czasu na wybranym torze, najczęściej metodą prób i błędów. Przeciwnicy, zarówno komputerowi, jak i sieciowi gracze są „niewidzialni”. Możemy przez nich przenikać, co z początku wydaje się absurdem, jednak – biorąc pod uwagę, że podstawą jest szlifowanie własnych rekordów i poprawianie błędów – takie rozwiązanie jest jak najbardziej akceptowalne.

Najnowsza odsłona serii, TrackMania 2: Canyon, nie odbiega jakoś szczególnie od wyznaczonych przez cykl kanonów. Ponownie ścigamy się po opracowanych przez szaleńca torach, operując strzałkami i klawiszem „delete”. Zmiany są na tyle nieznaczne, by zachęcić nowych graczy do zabawy, a równocześnie nie odstraszyć miłośników starej, dobrej Trackmanii. Chociaż, wyznam szczerze, ekran startowy może swoim wyglądem przerazić każdego. Przypomina on menu z leciwej Trackmanii United, czyli ascetyczne „prostokąty” w lewej części ekranu, skąd przechodzimy do kolejnych, równie nieurodziwych submenusów. Wygląda to jak rozwiązanie znane z darmowych produkcji i sugeruje, że twórcy postanowili nie angażować zbyt dużych środków finansowych w TrackManię...

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟