Dokument ten w zamierzeniu kierowany jest do tych, którzy dołożyli się na produkcję gry i umożliwili rozpoczęcie prac nad nią. Jest dla nich nagrodą za wsparcie, czymś, co mogą zobaczyć już teraz, czekając aż pojawi się sama gra (to może zająć jeszcze około roku). Pozwala im także śledzić to jak przebiegają prace, prowadzone przecież za ich pieniądze. Skąd więc udostępnienie pierwszej części tej produkcji za darmo? Tim Schafer chce w ten sposób zachęcić tych, którzy z różnych powodów nie dołożyli się na grę w okresie trwania zbiórki, na zrobienie tego teraz, za pośrednictwem założonego w tym celu konta PayPal.
Chciwość? Być może. W końcu początkowo na produkcję gry miało wystarczyć 300 tysięcy dolarów, udało się zebrać ponad 10 razy tyle, a im wciąż mało. Ale patrząc na szczery entuzjazm, widoczny w każdej sekundzie powyższego materiału, jakoś trudno dopatrywać się tu złych intencji. Pierwsza część dokumentu pokazuje dobitnie, że ten Kickstarter zrodził się ze szczerej pasji. Kiedy Tim Schafer mówi do Rona Gilberta, że w końcu będą mogli zrobić grę, której nie dało się sfinansować przez lata z powodu sytuacji na rynku, wierzymy mu. Kiedy Ron Gilbert, autor jednych z najśmieszniejszych dialogów w historii gier, odpowiada bez cienia uśmiechu na twarzy, że być może tylko udowodnią racje wielkich wydawców, rozumiemy jego niepokój. Nie czuć tu cynizmu, skoku na kasę, chęci wykorzystania nostalgii graczy.
A później Tim Schafer tańczy, a Ron Gilbert uśmiecha się – tego na wideo jeszcze nie widzieliśmy. A później reflektuje się, przywraca kamienny spokój, mówi, że wciąż nie wierzy w możliwość powtórzenia czegoś takiego, że po prostu mieli bardzo dużo szczęścia. Największe gwiazdy świata gier ostatnich miesięcy nie czują się jak gwiazdy. Nawet jeżeli Tim Schafer mógł po raz pierwszy od lat przechadzać się po gromadzącej twórców gier konwencji DICE nie czując się jak ten jeden członek rodziny, który wciąż żyje z rodzicami i któremu nie wyszło.