Dzieje się tak rzecz jasna przez elementy skradania się, które to we wcześniejszych odsłonach serii Thief były główną cechą rozgrywki. Dishonored powróciło do zaprezentowanych tam rozwiązań, rozwijając je i eksperymentując z ich formami. Nicolas Cantin, odpowiedzialny za nowego Thiefa oraz Stephane Roy, producent gry, wypowiadali się ostatnio na ten temat dla magazynu Game Informer.
O ile nie odżegnują się oni od wpływów, jakie na nową część Thiefa miały serie takie jak Bioshock, Assassin’s Creed, czy chociażby samo Dishonored, twierdzą, że ich gra będzie się od nich zdecydowanie różnić. Cantin stwierdził, że kiedy ukazało się Dishonored, zdecydowanie bardziej przypominało Deux Ex niż jakąś odsłonę Thiefa - Dawało wiele wyborów i zdecydowanie kładło nacisk na akcję. Jest nawet w stanie pójść kawałek dalej, krytykując grę Arkane Studios, twierdząc, że o ile dawała ona możliwości skradania się, w żaden sposób nie nagradzała gracza, który je wybrał.
Twórcy nie kryją jednak swego podziwu dla Dishonored, twierdzą nawet, że kilka elementów zaprezentowanych w tytule zapożyczyli również do nowego Thiefa. W jaki sposób więc jest on różny? Pomimo używania podobnej mechaniki, kłaść ma nacisk na inne jej aspekty. Być może użyto więc w nim podobnych środków, lecz z zupełnie innym podejściem. Cantin i Roy są również niezwykle wdzięczni Dishonored - ich zdaniem otworzyło one nową drogę dla skradanek. Trudno się z nimi w tym nie zgodzić – nie jest to najpopularniejszy gatunek gier, a w tym momencie na rynku jego fani zdecydowanie nie mają w czym przebierać.