Jako że w Runaway zostało powiedziane już prawie wszystko, Pendulo Studios postanowiło wspomóc się rozwiązaniami fabularnymi znanymi z innej przygodówki tego dewelopera, wydanego w 1997 roku hiszpańskojęzycznego Hollywood Monsters. Tam mogliśmy wcielić się w dwójkę dziennikarzy, działających w świecie show-biznesu, świecie ludzi i komicznych potworów. Tutaj jest bardzo podobnie: gra przenosi nas do Hollywood lat czterdziestych, gdzie role potworów w filmach grają prawdziwe potwory. Zresztą nie jest to szczyt ich kariery, sławny producent filmowy William A. FitzRandolph ze swą zieloną skórą także z gatunkiem ludzkim ma niewiele wspólnego.
Czy ten pan i pani są w sobie zakochani?
Mimo że dla wielu spełnienie marzeń to gra na scenie, my wcielimy się w innych aktorów, tym razem programów publicystycznych. Pierwszym z nich jest młoda dziennikarka Liz Allaire, niepotrafiąca zliczyć do trzech, nadmiernie ekscytująca się blondyneczka. Drugim – prawdziwy twardziel Dan Murray, eksprowadzący programu sportowego, który utracił stanowisko ze względu na swój niezbyt miły charakter. Teraz, prywatnie szukający ukojenia w alkoholu, a służbowo zdegradowany do dziennikarskiego partnera Liz, chcąc nie chcąc, musi z nią współpracować, przygotowując reportaże o gwiazdach show-biznesu. Stosunki panujące pomiędzy tymi dwiema grywalnymi postaciami w The Next Big Thing, najłatwiej określić zwrotem: „od miłości do nienawiści”. Liz fascynuje doświadczony Dan, ale denerwuje ją jego impertynenckie zachowanie. Z drugiej strony Dan jest zauroczony urodą Liz, ale jej hiperaktywność i brak inteligencji, a dodatkowo mus bycia z nią w teamie nie poprawiają mu humoru.
Dziennikarskie śledztwo
Wszystko zmienia się, gdy oboje trafiają na plan nowego filmu Williama A. FitzRandolpha. Tam Liz odkrywa włamanie do biura znanego filmowca, niosące poważne skutki. Na tyle poważne, że dziewczyna od razu wszczyna prywatne śledztwo, a Dan niechętnie godzi się ją wesprzeć. Reszta ma być tym, co znamy z innych gier Pendulo Studios: połączeniem zabawnej historii, świetnych dialogów i oryginalnych postaci. Plusem The Next Big Thing będzie także hollywoodzka sceneria pozwalająca na wykpiwanie (albo wykorzystywanie) w dowcipach tego, co dotyczy filmów, aktorów, reżyserów i wszystkiego, co orbituje wokół Hollywood.