Chyba najbardziej cieszy fakt, że nadchodzące War in the North będzie opierać się zarówno na powieściach Tolkiena, jak i filmach Jacksona. To ostatnie daje nadzieję, że ujrzymy znajome twarze, podobnie wykonane krainy czy że usłyszymy choćby fragment cudownej muzyki autorstwa Howarda Shore’a. Fragment, bo na potrzeby gry skomponowana zostanie oryginalna ścieżka dźwiękowa.
A na północy źle się dzieje
Fabuła przeniesie nas do okresu Trzeciej Ery, kiedy to miała miejsce Wojna o Pierścień. Do boju poprowadzimy trzyosobową drużynę, w skład której wejdą człowiek, kobieta elf i krasnolud. Na swej drodze spotkamy znajome twarze: Aragorna, Gandalfa i Elronda. Kiedy Drużyna Pierścienia wyruszy w kierunku Mordoru, aby zniszczyć Jedyny Pierścień, my i nasza ekipa udamy się w północne regiony Śródziemia. Bo właśnie tam Sauron skieruje swoją rekrutowaną w tajemnicy armię. Zwiedzimy krainy Eriadoru i Rhovanionu, przemierzymy mroczne lasy Mirkwoodu, a nawet wstąpimy do Rivendell.
War in the North wygląda w tej chwili na dość brutalną grę akcji wzbogaconą o elementy RPG. Brutalną, bo krew orków poleje się często i gęsto, skutkiem czego tytuł otrzyma najwyższą możliwą barierę wieku dla graczy. Każdy z trzech bohaterów będzie charakteryzować się indywidualnym stylem walki. Przedstawiciel Dunedainów – Eredan ma znakomicie posługiwać się bronią białą oraz łukiem. Andriela będzie czarować lepiej od samego Gandalfa, wywijając w międzyczasie krótkimi mieczami. Z kolei mały i klockowaty krasnolud Farin przywali toporem, zwalając z nóg niejednego goblina.