The Fifth Disciple

The Fifth Disciple08.07.2004 10:20
Wojciech Kąkol

The Fifth Disciple

Międzynarodowy oddział Cenegi zajmuje się produkowaniem i wydawaniem gier w kilkudziesięciu krajach świata. To jemu zawdzięczasz takie tytuły jak Snajper, Korea: Zapomniany konflikt czy UFO: Aftermath. Lada dzień dołączy do nich The Fifth Disciple, niekonwencjonalne połączenie przygodówki i gry role-playing.Akcja programu rozpoczyna się dziesięć lat po dramatycznych wydarzeniach, które doprowadziły świat na skraj przepaści. Wówczas to sześciu poszukiwaczy przygód wypełniło swą misję - odzyskało Miecz Zemsty i zabiło pierwszego z demonów nadciągających od strony Zoharu. W ten sposób przynajmniej na chwilę powstrzymano ich inwazję. Z niebezpiecznej wyprawy powrócił tylko jeden z sześciu wojów, Wahargem. Na Starym Kontynencie powitano go ze wszystkimi należnymi mu honorami, jak prawdziwego bohatera. Człowiek ów udowodnił jednak, że bohater może być również złoczyńcą.Gracz trafia do miasta Moharn, będącego stolicą potężnego i bogatego królestwa Arte. Niemal od razu poznaje głównego bohatera The Fifth Disciple. Jest nim młody Engeor, syn niezbyt bogatego szlachcica z prowincji, a obecnie student Uniwersytetu Magii. Chłopak uczy się całkiem przyzwoicie i cieszy szacunkiem wykładowców. Cierpi jednak, gdy widzi, jak otaczający go świat powoli rozpada się. Tętniące życiem miasta zamieniają się w wymarłe osiedla nękane przez poborców podatkowych Wahargema, jego sędziowie szafują niesprawiedliwe wyroki, a kaci ścinają w tempie siedmiu osób dziennie. Na traktach roi się od bandytów, których nikt nie ściga, a dzikie bestie zapuszczają się w coraz bardziej cywilizowane zakątki państwa. Wreszcie, gdy Engeor na swym własnym ciele odczuwa potęgę tyranii Wahargema, postanawia osobiście przeciwstawić się okrutnemu, bezlitosnemu władcy.Gra jest nietypowa, bo łączy elementy klasycznej przygodówki point'n'click z pomysłami zapożyczonymi z produkcji role-playing. Chwilami gracz może mieć też wrażenie, że bierze udział w grze planszowej, w której przeżywa się logicznie napisane przygody i stopniowo rozwija postać (niczym w Magii i mieczu). W czasie zabawy spotyka także postacie niegrywalne i rozmawia z nimi. Z bestiami, które zajdą mu drogę, walczy w trybie turowym, za pomocą 25 opanowanych wcześniej zaklęć. Korzysta też ze znalezionych przedmiotów i za ich pomocą rozwiązuje zagadki bądź questy. Oczywiście wiążą się one w jakiś sposób z postacią Wagargemów oraz demonów, które niegdyś miały przybyć na ziemię.Program nie będzie miał wielkich wymagań sprzętowych. Autorzy gry mówią, że komputer z procesorem taktowanym zegarem 700 MHz i kością pamięci 128 MB w zupełności wystarczy do płynnej i wesołej zabawy. Jest to efekt zastosowania dwuwymiarowej grafiki, prostej, niezbyt efektownej, ale konkretnej. Uatrakcyjniają ją ładne filmiki przerywnikowe, popychające akcję do przodu, a także ponad godzina oryginalnej muzyki. Sam program powinien być gotowy na jesieni. Na południu ukaże się w ramach serii Game 4U i istnieje duża szansa, że również w naszym kraju do niej trafi. Tyle że przydałby się mu dobry marketing. Na razie o The Fifth Disciple nie słyszał pies z kulawą nogą, a ten - jak powszechnie wiadomo - jest cholernie ciekawski i w każdy budyń nos wsadzi.

Źródło artykułu:WP Gry
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)