W ogóle ekipa Digital Extremes wyraża się z szacunkiem o pierwszej części gry i bardzo się z tego cieszę, bo mimo pewnych niedoróbek nawet dziś uważam ją za kapitalną pozycję. Jeśli nie mieliście okazji zagrać w The Darkness, koniecznie nadróbcie zaległości w wolnej chwili, zwłaszcza, że dziś powinna być tania jak barszcz.
Dla tych, co nie grali w The Darkness – krótkie wprowadzenie. Stworzona w oparciu o komiksy gra pozwalała nam wcielić się w losy Jackiego Estacado, młodego „cyngla” włoskiej mafii. Miejsce akcji to Nowy Jork. Jackie podpada bossowi, który chce go zlikwidować, jednak w młodym drzemie tajemnicza siła – tytułowy Darkness – która ujawnia się dokładnie w 21. urodziny młodzieńca. Gdy Estacado znajduje się w ciemnościach, wyrastają mu demoniczne macki, rozrywające przeciwników na strzępy. Pojawiają się też Darklingi – niewielkie pokraki, wspierające Darkness i Jackiego. Osią gry jest nie tylko śmiertelna rozgrywka między licznymi zabójcami, a zespołem Jackie/Darkness, ale także konflikt między chłopakiem a demonem – Darkness chce przejąć władzę nad umysłem Jackiego, z kolei Estacado chce w pełni panować nad mocami demona.
„Gdy zdecydowaliśmy się na ten projekt, oczywiście kupiliśmy wszystkie możliwe komiksy, ale także solidnie przyjrzeliśmy się pierwszej części gry. Bardzo nam się podobała, zresztą tak samo jak wielu graczom i recenzentom. Zdecydowaliśmy się nie wywracać wszystkiego do góry nogami i doszliśmy do wniosku, że bezpośredni sequel będzie najlepszym wyjściem. Tworząc postacie i scenariusz, mocno inspirowaliśmy się komiksami. Kim jest Jackie, czym jest Darkness, jaka jest ogólna stylistyka całego świata komiksów. Właśnie, stylistyka – bardzo istotny był dla nas styl graficzny. Ten, który przyjęliśmy mocno nawiązuje do komiksów; zależało nam na stworzeniu niemalże wirtualnego komiksu. Wreszcie – przemoc, wręcz wylewająca się z kart komiksu. Tam gdy Jackie dostaje świra i wychodzi z niego Darkness, zdarzają się całe strony pełne porozcinanych ciał zalanych krwią. To istotna część całości” – Tom Galt.
Zwiastun gry zaprezentowany na E3 2011O tak, dobrze widzicie na screenach, co tu jest grane. Krew i flaki w ilościach hurtowych. Akcja dema, na prezentację którego udałem się do Nowego Jorku, zaczęła się w zatęchłej piwnicy, gdzie Jackie dochodzi do świadomości najwyraźniej po lekkim urazie głowy. Wraca ostrość widzenia, bohater rozgląda się powoli, by zauważyć, że ktoś właśnie go krzyżuje, wbijając mu w dłonie wielkie gwoździe. Niezły początek dnia. Oprawcy, których jest przynajmniej dwóch, rozmawiają między sobą komentując fakt, że są bezpieczni, bo Jackie nie może uwolnić mocy Darkness. Dlaczego? Najwyraźniej ma z tym coś wspólnego owijający naszego bohatera dym z tajemniczej substancji, która tli się w przedziwnej – wyglądającej na starożytną – urnie. Głosy w tle zdają się potwierdzać to, co już podejrzewaliśmy: to jakiś starożytny rytuał. Z ciemności wychyla się jedna z postaci i podchodzi w stronę Jackiego; jego twarz jest straszliwie poorana bliznami i zdeformowana.