Level-5 to moim zdaniem jedno z najlepszych japońskich studiów tworzących gry. Na swojej liście dokonań nie posiadają tak naprawdę złych tytułów – Inazuma Eleven, Professor Layton, Ni no Kuni. Niestety cała moja sympatia do tego studia nie sprawiła, że mogłem dokładnie obfotografować grę, na którą czekam z niecierpliwością. Mowa o Professor Layton vs. Ace Attorney.
Jak sama nazwa wskazuje, gra ściera ze sobą jednych z najpopularniejszych bohaterów, jakich mogliśmy poznać na Nintendo DS – profesora Laytona i Phoenixa Wrighta (ten drugi zadebiutował na GBA). I już teraz powiem, że jest to megatonowa mieszanka wybuchowa. Professor Layton vs. Ace Attorney (tudzież Reiton-kyōju vs Gyakuten Saiban) jest dokładnie tym, czego można się spodziewać. Z jednej strony dostajemy zagadki logiczne, które budzą do życia wszystkie szare komórki, z drugiej rozprawy pełne emocji i zwrotów akcji. Co ciekawe, główni bohaterowie wcale nie są przywiązani do swoich serii. Bywają takie sytuacje, kiedy Layton wspomaga Wrighta w sądzie, a i sam profesor potrzebuje od czasu do czasu porad od prawnika. To wszystko w przecudownej oprawie, która swoim klimatem jest w stanie pochłonąć każdego bez reszty.
Najsmutniejszym jest fakt, iż jak na razie nie ma planów wydania gry poza Japonią. To wraz z blokadą regionalną Nintendo 3DS jest dość dobijające. Kupować specjalnie konsolę, by pograć w ledwo zrozumiałą dla mnie grę? No cóż… Dla Professor Layton vs. Ace Attorney o dziwo jestem w stanie porwać się na takie szaleństwo.
Więcej zdjęć mojego autorstwa ze stoiska gry na TGS znajdziecie tutaj.