Miejsce, które poświęcono na zaprezentowanie Monster Hunter 4, było jednym z największych na targach. Zajmowało jedną czwartą całej powierzchni stoiska Capcomu i mieściło w sobie dziesiątki najnowszych, przenośnych konsolek Nintendo. I pomimo tego całego przygotowania należało czekać aż dwie godziny, aby wypróbować grę własnoręcznie. Sam nie jestem wielkim fanem serii, zatem nawet nie próbowałem stawać w tej niedorzecznej kolejce. Na szczęście dzięki magicznej nalepce na ramieniu wpuszczono mnie na samo stoisko, gdzie mogłem bliżej przyjrzeć się grze. I o dziwo podobało mi się to, co widziałem.
Pierwsze, co zauważyłem, to to, iż można się uchwycić potwora i naparzać go orężem zupełnie tak jak w Dragon’s Dogma. W końcu dodano jakiś element urozmaicający walkę, która w poprzednich częściach zawsze wydawała mi się trochę nudnawa. A w końcu jest esencją każdej z części. Inną rzeczą, która rzuciła mi się w oczy to większa mobilność samego Łowcy. Niektórzy grający wskakiwali na platformy czy wspinali się na skały, by zaatakować monstrum z góry, co oczywiście owocowało większą wartością zadawanych obrażeń. To, w połączeniu z ciekawie wyglądającymi kombosami, prezentowało się bardzo ciekawie i aż żałowałem, że nie mogłem pograć chociaż przez minutkę.
W moim odczuciu problemem poprzednich części zawsze była szczątkowa fabuła, a czasami nawet jej brak. Monster Hunter 4 ma w końcu to zmienić, dzięki czemu nasza misja będzie miała większe znaczenie niż sama chęć zdobycia lepszego uzbrojenia. Do zabawy dostaniemy olbrzymi teren z mnóstwem NPC-ów, co przekłada się na wiele różnorakich misji. Cieszy również fakt, iż dostaniemy sieciowy tryb wieloosobowy, w którym będziemy mogli wyruszyć na krwiożercze bestie wraz ze znajomymi. Każdy przecież wie, że ubijanie wielkich potworów w dobrym towarzystwie nie ma sobie równych. W tym momencie Monster Hunter 4 wygląda trochę jak MMORPG najwyższych lotów.
Trzeba przyznać, że ta część pozytywnie mnie zaskoczyła. Z miłą chęcią poczekam sobie na dalsze informacje o Monster Hunter 4, bo może być to pierwszy tytuł w serii, który będzie posiadał moc, by mnie wciągnąć. Pożyjemy, zobaczymy! Premiera już w marcu 2013 roku oczywiście w Japonii.
Więcej zdjęć mojego autorstwa ze stoiska na TGS znajdziecie w tym miejscu.