WAŻNE
TERAZ

Gabinet pseudoginekologa. Szukały ratunku, trafiały do szarlatana

Testujący Journey byli bardzo niesforni

Klimat gry to jedno, ale inną sprawą jest zachowanie użytkowników. Okazuje się, że w kontekście Journey i testujących je osób, developerzy nie zawsze mieli powody do dumy. Jak zdradziło Thatgamecompany, we wcześniejszych wersjach użytkownicy mieli większy wpływ na to, co dzieje się z postaciami innych graczy obecnych w wirtualnym świecie.

new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/d/0/1/d01060818246c58b46fce19492a23d74/86dc53bc0b25234a7e6375e846ff3645/journey_e3_2011_trailer_hd_.mov', });Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresem.

„Zorganizowaliśmy testy, w których zaprosiliśmy użytkowników do przyjścia i zagrania” - zdradził w wywiadzie z Siliconerą Robin Hunicke z Thatgamecompany. - „Jednakże, zamiast kooperować i budować wzajemne relacje, ludzie po prostu się atakowali i spychali wzajemnie do przepaści”. Twórca wspomniał również, że w pewnym momencie był zawiedziony ludzkością jako taką. „Zaprojektowaliśmy otoczenie tak, by pomagali sobie, jednak wciąż się zabijali, jakby pozbawieni moralności”.

Hunicke zdradził, że z pomocą przyszła psycholog dziecięca, tłumacząca kwestie nowego środowiska i nieznanych zasad, przez które ciężko było uznać te czyny za złe. Idąc tym krokiem, autorzy po prostu usunęli część fizyki, uniemożliwiając graczom zabijanie kompanów. Okazuje się więc, że duża swoboda w grach także potrafi być zgubna.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE