Testowy skok w hiperprzestrzeń – testujemy Star Wars: The Old Republic

Testowy skok w hiperprzestrzeń – testujemy Star Wars: The Old Republic

Korzystając od lat z pseudonimu „Fett”, mam pewien problem ze zdystansowaniem się do uniwersum Gwiezdnych wojen, zwłaszcza gdy przychodzi mi wypowiadać się o grze MMO bazującej na tej licencji. Jednak to właśnie ludzie mi podobni weryfikowali ostatnio osiągnięcia BioWare, testując zbiorowo Star Wars: The Old Republic.

Do gry MMO w wykonaniu kanadyjskiego studia, było nie było, wprawionego tylko w tytułach RPG, podszedłem z dużą dozą rezerwy. Bo jeżeli spece w jednej dziedzinie biorą się za temat tylko i wyłącznie pokrewny, nikt nie może nas zapewnić, że wszystko się uda. Na szczęście beta-testy wykazały, że BioWare, zamiast robić rewolucję na rynku gier sieciowych, po prostu wykorzystuje sprawdzający się od lat schemat i dorzuca do niego nową, autorską warstwę.

Wszelkie produkcje MMO cierpią na syndrom „herosa jednego z wielu”. Bardzo często wmawiano nam, że nasz udział w wyimaginowanym konflikcie jest istotny i że dokładamy cegiełkę do zwycięstwa popieranej przez nas frakcji. Po jakimś okresie następowała jednak chwila zwątpienia, brak czasu lub nieopłacony abonament i okazywało się, że wirtualny świat spokojnie radzi sobie bez nas i naszego alter ego. Czy w przypadku Star Wars: The Old Republic będzie inaczej? Nie, nie w skali uniwersum.

new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/c/4/f/c4fc1b583a251f05f0ea284dc84f24c7/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/SW_The_Old_Republic_Choose_Your_Side_Trooper_vs_Sith_Inquisitor_video_SaveYouTube_com_.mov', }); Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemNatomiast rzeczą zrobioną odmiennie jest podejście do naszej postaci i uczynienie z niej bohatera rodem z gry RPG, którego historia opowiadana jest filmowo, z naciskiem na jego wybory i losy. Do beta-testów każdy z graczy dołącza z pełną świadomością, że czyni to w ramach przygotowań do właściwej premiery i że jego heros zostanie skasowany w imię równowagi i uniemożliwienia skorzystania z przedwczesnego dostępu do zawartości gry. Pierwszy raz od lat, a przecież przez ekran PC przewinęło mi się wiele MMO, czuję, że stracę coś, co uważnie budowałem.

BioWare udało się stworzyć system, w którym na naszego bohatera składa się nie tylko ekwipunek, wytrwale grindowany na przeciwnikach czy zdobywany w trudach zadań, ale też decyzje, jakie podejmujemy. Na czas testów pokusiłem się o przejście na „drugą stronę” – tak jak jestem pewien gry w szeregach Republiki już po premierze, na potrzeby bety wybrałem Imperium, a konkretnie reprezentującą je Inkwizytor Sithów.

Edytor postaci w przypadku Star Wars: The Old Republic oferuje bardzo szeroko rozumianą swobodę – choć przy stylistyce gry trzeba liczyć się z pewną umownością, opcji jest całe multum. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić z siebie cyborga czy Sitha czystej krwi, mój wybór padł jednak na zielonoskórą Twi'lekankę, której twarz i lekku (charakterystyczne dla tej rasy głowoogony) przyozdobiły blizny i drapieżne tatuaże. Podobnie jak w grach RPG można tu zdać się na całkowitą losowość edytora, jednak kanadyjskie studio już na tym etapie buduje nasze przywiązanie do postaci.

Szybko okazuje się bowiem, że w przypadku Inkwizytora Sithów rozpoczynamy jako niewolnik, który zmuszony jest do wykazania się, a tym samym dołączenia do grona bezwzględnych popleczników Ciemnej Strony. Czy jednak faktycznie musimy być całkowicie negatywną postacią? Otóż: nie. Jedno z zadań pobocznych obliguje nas do rozmowy z pojmanym rycerzem Jedi, któremu zafundowano małe pranie mózgu. Zgodnie z poleceniem innego z Sithów możemy odegrać swoją rolę i udając młodzieńcze zwątpienie, pomóc mu uciec z fałszywymi informacjami. Gra daje nam jednak szansę na zyskanie nieco punktów Jasnej Strony i wyjawienie Jedi, co też z nim zrobiono oraz jakie błędne informacje otrzymał. Prawdopodobnie nigdy nie dowiem się, jaki byłby tego rezultat. Powód jest prozaiczny: postąpiłem jak Sith, każąc swojej postaci zadziałać w imię odradzającego się Imperium. I nie chcę, by było inaczej.

Twórcy bardzo rozsądnie podeszli do produkcji gry MMO. Zamiast bawić się w rewolucję i zrywać ze schematami typowymi dla tego gatunku, większość rzeczy wykonali dokładnie tak samo jak konkurencja, a następnie dorzucili warstwę, w której czują się najlepiej.

Bo i w Star Wars: The Old Republic nie robimy specjalnie nic innego niż w pozostałych sieciowych masówkach. Tak jak w podobnych grach, tak i w tej zdarza się zebrać dziesięć przedmiotów danego typu czy zabić dwudziestu przeciwników określonego rodzaju itd. Różnica jest taka, że podczas tak trywialnych akcji możemy spotkać istotę, z którą wiąże się nie tylko inne zadanie, ale i stojące za nim zaplecze fabularne. To nie wyskakujące okienko z pisanym dialogiem. To oddzielne animacje, podczas których prowadzimy konwersacje rodem z serii Mass Effect i stykamy się z wyreżyserowanymi, dokładnie nakreślonymi postaciami.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯