Test Drive: Ferrari Racing Legends - pierwsze wrażenia

Test Drive: Ferrari Racing Legends - pierwsze wrażenia

W wersji testowej udostępnione zostały dwa tryby zabawy – kampania oraz szybki wyścig. Pierwszy został podzielony na trzy okresy z produkcji Ferrari, z czego każdy składa się z szeregu wyzwań – kończąc jedno, otrzymujemy dostęp do kolejnego. Rywalizacja odbywa się na autentycznych torach i co ciekawe – ich wygląd uzależniony jest od rocznika, z którego pochodzi dany model Ferrari. W kampanii nie zauważyłem, aby była możliwość wyboru samochodu, jakim będziemy się ścigać, są one na sztywno przyporządkowane do poszczególnych okresów i wyzwań. Przygotowane zadania okazują się dość oczywiste – zrób okrążenie, mieszcząc się w określonym czasie, czy ukończ wyścig na danej pozycji.

Po trybie szybkiego wyścigu nie należy oczekiwać zbyt wiele. Został on wykonany tak, jak ma to miejsce w większości tego typu produkcji. Wybieramy samochód, tor, liczbę okrążeń oraz przeciwników i zaczynamy zabawę. Co może zmartwić niektórych graczy, to fakt, że autorzy nie oferują, niestety, jakiejkolwiek opcji edycji ustawień samochodów. Również jeśli chodzi o porę dnia czy pogodę, nie ma zbyt dużego wyboru – zapomnijcie o ściganiu się w nocy lub w strugach deszczu, niewielkie zachmurzenie lub słoneczny dzień muszą nam wystarczyć.

Nie miałem jeszcze okazji siedzieć za kółkiem Ferrari, więc jeśli chodzi o realizm jazdy, mogę opierać się jedynie na swoim wieloletnim doświadczeniu kierowcy. Ogólnie łatwo nie jest, nawet pomimo możliwości zmiany poziomu zaawansowania gracza. Na pewno Test Drive: Ferrari Racing Legends to nie gra, w której wystarczy wcisnąć gaz do dechy i liczyć, że bandy są dobrze naoliwione. Niemniej jednak, jako że grę tworzy ekipa związana z Shiftem, ba, nawet silnik jest ten sam, nie mogłem pozbyć się wrażenia, że nie gram w symulację, a w produkcję, która przede wszystkim ma bawić. Stąd wchodzenie w większość zakrętów rodzi skojarzenia z wyścigami typu drift, co nijak ma się do rzeczywistości. Trochę zdenerwował mnie też fakt, że wystarczy delikatnie wyjechać poza tor, aby poczuć się jak na karuzeli. Co by jednak nie mówić, jeździ się przyjemnie, a mnie najbardziej przypadły do gustu starsze modele Ferrari, bo warto dodać, że wyraźnie czuć różnicę w prowadzeniu poszczególnych samochodów.

Zabawę ułatwia nieco fakt, że auta praktycznie w ogóle się nie niszczą. Można co prawda urwać na przykład spojler, ale wymaga to tyle pracy, że nie warto sobie zawracać tym głowy. O wiele łatwiej doprowadzić do dachowania lub też zmusić pojazd do wykonania świecy w powietrzu, połączonej z piruetami, za które na pewno dostalibyśmy wysokie noty w jednym z licznych talent showów. Nieobecność większych zniszczeń jest prawdopodobnie spowodowana brakiem pozwolenia ze strony Ferrari na pokazanie, jak piękne samochody tej marki potrafią w równie piękny sposób rozpadać się na kawałki. Nie oznacza to jednak, że auta w ogóle nie reagują na nasze rozbijanie się po torze. Każde uderzenie w bandę czy samochód rywala powoduje utratę prędkości. Zresztą, jazda na wariata skutkuje także karami, na przykład za skracanie sobie drogi.

Wizualnie tak naprawdę nie ma się nad czym rozwodzić. Biorąc pod uwagę, jaką markę promuje ta gra, oczywiste było, że modele samochodów zostaną opracowane starannie – i tak właśnie jest. Zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz widać, że autorzy dołożyli wszelkich wysiłków, aby wszystko prezentowało jak należy. Podobnie wygląda sytuacja, jeśli chodzi o dostępne trasy – zostały one wykonane poprawnie i nie ma się do czego przyczepić. Na uwagę zasługuje natomiast oprawa dźwiękowa. Pod tym względem fani Ferrari mogą spodziewać się prawdziwej uczty. Samochody brzmią bardzo realistycznie i aż chce się założyć słuchawki na uszy.

Podsumowując, Test Drive: Ferrari Racing Legends zapowiada się naprawdę ciekawie i dla fanów marki będzie to tytuł „must have”. Nie należy jednak spodziewać się rewolucji, ot, przyjemne wyścigi z ładną grafiką i masą fajnych bryczek. Póki co nie wiadomo jeszcze, czy gra zostanie przetłumaczona na język polski. Prawdopodobnie posiadacze pecetów takową wersję otrzymają, natomiast jeśli chodzi o konsole, sprawa pozostaje otwarta.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟