Od stycznia tego roku TERA jest już dostępna dla graczy z Korei Południowej. Amerykańscy i europejscy miłośnicy MMO muszą jeszcze trochę poczekać na premierę. Trudno powiedzieć, kiedy ona nastąpi, niemniej prace trwają już w najlepsze.
Największą niewiadomą jest to, czy gra pierwotnie projektowana na rynek azjatycki zdobędzie na Zachodzie wystarczającą popularność. Nie od dzisiaj wiemy, że oczekiwania obu tych grup diametralnie się różnią. Azjatyccy gracze bardziej skupiają się na jak największym nabijaniu poziomów. Mieszkańcy Zachodu bardziej cenią sobie rozbudowane zadania, klimat czy złożone aspekty związane z tworzeniem przedmiotów. Kolejną kwestią jest specyficzna estetyka charakterystyczna dla dalekowschodnich produkcji, która wcale nie musi przypaść do gustu szerokiej grupie odbiorców.
W grze znalazło się trochę innowacji, na które warto zwrócić uwagę. Mogą one zadecydować w dużym stopniu o jej sukcesie. Niektóre z nich sprawdziłem osobiście, część to tylko zapewnienia twórców i pozostaje wierzyć im na słowo.
Unreal Engine w akcji
Lata mijają, a silnik stworzony przez Epic Games dalej nieźle się trzyma. To dobrze świadczy o tym, jak elastycznym narzędziem jest Unreal Engine 3. Oprawa graficzna to jeden z mocniejszych atutów gry. Postacie wykonane są bardzo szczegółowo, całe otoczenie też prezentuje się okazale. Przemierzając kolejne regiony, natrafiamy na scenerie niemal żywcem wyjęte z planów filmowych Piratów z Karaibów czy serialu Gra o tron. Niektórych może trochę irytować nadmierne przesycenie kolorami, które nadaje całości zbyt cukierkowy wygląd.