Ten nieszczęsny Max Payne - notatki recenzenta Maxa Payne'a 3 

Ten nieszczęsny Max Payne - notatki recenzenta Maxa Payne'a 3

Ten nieszczęsny komiks. Widać aż za dobrze, że twórcom Maxa Payne’a 3 było bardzo ciężko rozstać się z tak charakterystycznym elementem serii. Przedstawiające kolejne wydarzenia w grze paski komiksowe zastępowały filmowe przerywniki zapewne przede wszystkim dlatego, że tak było łatwiej i taniej. A przy okazji stały się znakiem rozpoznawczym serii. No i wije się Rockstar na wszelkie możliwe sposoby, wije i kombinuje, jak jednocześnie się ich pozbyć i nie stracić tego charakteru. Jest dużą firmą, z dużym budżetem i opowiadanie historii w formie statycznych obrazków to dla niego lekka obraza. W cutscenki Maxa Payne’a 3 wrzuca więc częste dzielenie ekranu i rozmaite efekty graficzne, zniekształcające i zakłócające obraz. Do tego podczas wczytywania gry na ekranie pojawiają się komiksowe kadry. Ciężko uciec od przeszłości.

Ale to działa! Max Payne 3 jest bardzo nastawiony na fabułę, przerywniki pojawiają się naprawdę często, dobrze więc, że wyglądają trochę inaczej niż w pozostałych grach. Nawet jeżeli wydaje się to czasami wymuszone i niczemu niesłużące. Bo czy nie taki właśnie jest Max Payne? Trochę egzaltowany, zapatrzony w siebie, zajmujący swoją osobowością całą okoliczną przestrzeń. I czy też nie za to go kochamy?

new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/3/0/8/308bd6812fe165967262946e5b7c150b/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/max_payne_3_ql_gotowy.mov', });Gramy w Maxa Payne’a 3 i komentujemy. Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresemTo nieszczęsne spowalnianie czasu. Mechanika, która wprowadzona została przede wszystkim dlatego, że w końcu się dało. Pierwszy Max Payne stał na czele graficznej rewolucji w pecetowym graniu, pokazując moc i możliwości najnowszych akceleratorów 3D. Bullet time nie był w tej produkcji jednym z wielu narzędzi danych graczowi do rozwiązania problemów. Był samym sednem rozgrywki. Jak długo jednak można bawić się grą, w której cała rozgrywka sprowadza się do używania jednego systemu, wciąż i wciąż, na okrągło? Niezbyt długo, jak się okazało, dlatego Max Payne krytykowany był za wyjątkowo, obraźliwie krótki czas zabawy, oscylujący w granicach 10 godzin.

Bardzo długo, jak okazuje się teraz, bo w 11 lat po Maxie tytułów wykorzystujących spowolnienie czasu jest ciągle jak na lekarstwo. A wykorzystujących je tak sprawnie jak Max Payne 3 nie ma w ogóle. Tak jakby seria ta wbiła flagę w tę mechanikę, powiedziała „moja ona jest i nikt inny używać jej nie będzie”, tak jakby inni twórcy bali się mierzyć z legendą. Zastosować reguł szachów w czymś, co szachami nie jest. Max Payne 3 robi wszystko, by bullet time był efektowny jak nigdy wcześniej. Animacje głównego bohatera przygotowane są tak, by bez problemu zniosły ocenę pod lupą spowolnienia. Wciąż opiera na nim większość rozgrywki, ale wprowadzono też obowiązkowy we współczesnych strzelaninach trzecioosobowych system osłon. I czasami wrogów jest tak wielu, że trudno sobie poradzić inaczej, niż chowając się za murkiem, włączając na kilka sekund bullet time i eliminując ich jednego po drugim.

Podobnie jak w poprzednich Maxach. To nie były łatwe gry, wcale nie polegały na bezmyślnym biegnięciu do przodu, skakaniu na lewo i prawo oraz koszeniu bez najmniejszych problemów tabunów wrogów. Ci, którzy tak mówią, muszą bardzo słabo pamiętać te produkcje. Spowolnienie czasu było rozwiązaniem, które pozwalało w ogóle nawiązać walkę z siłami, z którymi w innym wypadku nie mielibyśmy żadnych szans. Nie robiło z nas niepowstrzymanej maszyny zagłady. Nie inaczej jest w „trójce”.

Te nieszczęsne tabletki. W czasach, gdy praktycznie każda gra bazuje na systemie automatycznie regenerującego się zdrowia, powrót do klasycznej mechaniki jest bardzo zaskakujący. W Maxie Paynie 3 mamy normalny pasek życia, ubywającego szybko, w miarę jak trafiają nas wrogowie, i pigułki przeciwbólowe, których trzeba używać w celu jego odnowienia. Zupełnie jak 11 lat temu.

Tylko że nie. Jeżeli zginiemy, mając jeszcze jakieś pigułki, gra łaskawie pozwala zabić jednego z wrogów w spowolnionym czasie, po czym sama stosuje leczenie. Jeżeli nie mamy już tabletek, po kilku powtórzeniach jednej sekwencji automatycznie dodaje jedną do naszego zapasu. Widać więc, że Rockstar bał się odstraszenia współczesnych graczy poziomem trudności rodem z zeszłego wieku. Czy to dobrze? Na razie zdarzyło mi się już być na grę złym, że sprzedała mi takie ułatwienie, kiedy ja byłem przekonany, że jeszcze chwila, a poradzę sobie zupełnie sam. Bo poza tym poziom trudności, chociaż wysoki, nie frustruje, ale właśnie zachęca do podejmowania kolejnych prób, do coraz lepszego grania. Być może w dalszej części rozgrywki zmienię zdanie.

Te nieszczęsne monologi. Pełen kwiecistych metafor i wydumanych porównań język głównego bohatera kojarzymy z serią tak samo mocno jak bullet time. Był on częścią stylu noir, do którego aspirowały poprzednie gry. Według niektórych Finom z Remedy udało się tak zręcznie trafić z dialogami w cienką granicę między nieudolnością a świadomym pastiszem tylko i wyłącznie dlatego, że angielski nie jest ich ojczystym językiem. I być może też dlatego na próżno szukać w trzecim Maxie stwierdzeń takich jak: Przeszłość to ziejąca otchłań. Twoją jedyną szansą jest odwrócić się i stawić jej czoła, ale to jak całować usta swojej martwej ukochanej, mrok czekający w otchłani tych ust.

Ale może to dobrze. Bo nowy Max to inny Max. To starszy, bardziej cyniczny, zmęczony życiem Max. Nierozumiejący tego, co stało się z nim i ze światem wokół niego. Może dlatego mniej skory do poetyckości. Max Payne 3 to gra Rockstara, nie Remedy. I jakkolwiek twórcy robią wszystko, by oddać twórczości Finów należny hołd, ich własny, charakterystyczny styl jest tu równie widoczny. I nawet gdybym ja osobiście wolał starego Maxa, to muszę też mieć świadomość, że on już nie powróci.

No, właśnie. Ten nieszczęsny Max Payne. Główny bohater jest w trzeciej części już na samym dnie. Jeżeli myśleliście, że po dwóch pierwszych grach gorzej już być nie może, to poczekajcie, aż zagracie w tę najnowszą. Maxa nie zmęczyła walka o przeżycie, strzelaniny, konfrontacje z degeneratami i utrata najbliższych. Najbardziej zmęczył go czas. To ostatnie zadanie może być jego ostatnią szansą na uporanie się z demonami przeszłości.

Mam wrażenie, że nie skończy się to dobrze...

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀