Autor do swojego projektu podchodzi w sposób realistyczny, patrząc na niego raczej jak na silnik i technologię, którą będą mogli wykorzystać inni, niż pełnoprawny, wysokobudżetowy projekt. W sferze rozgrywki produkcja ograniczy się więc do pojedynków 1 na 1, prowadzonych na arenach. Jeżeli uda się osiągnąć sukces, twórcy mogą dodać bardziej rozbudowaną stronę fabularną w późniejszym czasie.
A technologia bazować ma na jakimś urządzeniu rozpoznającym ruch, dzięki czemu mieczem będzie się sterowało tak jak w rzeczywistości, a nie jedynie przez naciskanie przycisków na kontrolerze. Uwierzymy jak zobaczymy, a zobaczymy, jak Stephensonowi uda się zebrać 500 tysięcy dolarów - tyle według niego potrzeba, by zrealizować do końca ten projekt. Biorąc pod uwagę, że gracze zapłacili już 157 tysięcy dolarów, a do końca zbiórki pozostało jeszcze 28 dni, raczej trudno wątpić w sukces tego Kickstartera.