new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/5/1/0/51043336525405db177fae0c797bb642/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/spec_ops_ql_gotowy.mov', });Gramy i komentujemy. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod W rozmowie z Polygon Davis wielokrotnie podkreślał, że multiplayer w Spec Ops: The Line był dodany na siłę i jest wynikiem żądań wydawcy (2K), który prawdopodobnie nie wierzył w komercyjny sukces gry, oferującej zaledwie 4-6 godzin zabawy w trybie single. Plus do rozgrywek sieciowych można zawsze wypuszczać płatne DLC.
Członek studia Yager mówi wprost, że zespół nie skupiał się na opracowaniu multiplayera, który ostatecznie zgwałcił mechanikę gry, ma inny ton niż doświadczenie singlowe oraz jest całkowitą stratą pieniędzy, gdyż nikt w niego nie gra. Mało tego, Davis uważa ten tryb za niskiej jakości klon Call of Duty z widokiem TPP. Jednocześnie zaznacza, że jest bardzo dumny z tego, co zdołali osiągnąć w głównym trybie.
Po raz kolejny rozbrzmiewa więc pytanie, czy krótkie gry dla jednej osoby muszą mieć dodany tryb multiplayer? Jak zwykle nie ma jednej właściwej odpowiedzi, gdyż z innego punktu widzenia całą sprawę postrzegają twórcy i wydawcy, a jeszcze inaczej mogą do tego podchodzić sami odbiorcy. Nie ma jednak wątpliwości, że warto sięgnąć po Spec Ops: The Line i poznać jedną z najbardziej zaskakujących historii ostatnich lat, a na pewno najciekawszą w gatunku wojennych strzelanin.