Wymiar sprawiedliwości wyraźnie sprzyja korporacji. Sędzia Joseph Spero nie tylko zgodził się na dostęp do adresów IP, czy danych profilowych osób odwiedzających wspomnianą stronę. Sony może także sprawdzać serwisy takie jak Google, YouTube, czy Twitter w poszukiwaniu osób, które ze sprawą miały coś wspólnego.
Samo „złamanie” konsoli może nie było by dla hakera tak fatalne w skutkach, ale Geohot opublikował rezultaty swoich działań w sieci, co umożliwiło wszystkim dostęp do nielegalnego oprogramowania na ich konsoli. Pogwałcił tym samym postanowienia Digital Millennium Copyright Act.
Czy teraz wszyscy, którzy odwiedzali stronę Geohota, czy komentowali filmiki na YouTube dotyczące jailbreaka powinni się obawiać? Oczywiście nie. Kontrolowane będą przede wszystkim osoby, które zajmowały się rozprzestrzenianiem informacji dotyczących możliwości uruchomienia pirackiego softu. Zebrane na podstawie adresów IP dane mają posłużyć określeniu zasięgu rozprzestrzeniania się informacji o jailbreaku, co pozwoli korporacji na skuteczniejszą walkę sądową z hakerem. Sony chce także ustalić, czy Geohota pozwać należy w New Jersey (jego miejsce zamieszkania), czy może w San Francisco (okręgu gdzie dane dotyczące modyfikacji najszybciej się rozprzestrzeniały).
O wcześniejszych sukcesach firmy w sądowej walce z hakerem donosiliśmy tutaj.