FPS to najpopularniejszy bodajże gatunek gier. Rokrocznie wychodzą dziesiątki wszelkiej maści strzelanek. Są pośród nich zarówno prawdziwe perełki, jak i najróżniejsze „zapchajdziury” na jeden wieczór. Ja zamierzam opowiedzieć o tytule mającym wszelkie zadatki na hit, tym milszy, że rodzimej produkcji. Poniższy materiał jest kompilacją moich własnych obserwacji i rozmów z członkami zespołu deweloperskiego CITY Interactive.
Za wielką wodą
Sniper: Ghost Warrior to pierwszoosobowa strzelanka osadzona mniej więcej w naszych czasach, w fikcyjnym kraju gdzieś w Ameryce Środkowej. W państwie owym miał miejsce zamach wojskowy, w wyniku którego junta utworzyła dyktaturę. Światowe mocarstwa nie mogą oczywiście przejść nad tą sprawą do porządku dziennego. Przeciw dyktaturze wojskowej buntują się też sympatycy starego porządku, których wspierać mają „zachodni eksperci”. I właśnie realizowanie działań tej grupy będzie zadaniem graczy.
W grze poprowadzimy łącznie trzy postacie, których specjalizacja zdefiniuje charakter czekających nas zadań. Jak zapewniają autorzy, najwięcej czasu przyjdzie nam spędzić w skórze tytułowego snajpera. Misje z jego udziałem będą wymagać dyskrecji oraz ostrożnych i ukradkowych działań, przy których przyda się spora doza cierpliwości, szczęście oraz zimna krew. Tu wybuch strzelaniny oznacza spaloną akcję lub w najlepszym wypadku konieczność błyskawicznej ucieczki.
Te tytaniczne wręcz wyzwania przerywane będą od czasu do czasu wypadami szturmowymi. Tu przyjdzie nam pokierować postacią przygotowaną specjalnie do takich misji. Ta część gry najbardziej przypominać ma klasyczne działania taktyczne, dobrze znane z takich tytułów, jak Call of Duty czy chociażby Operation Flashpoint.
Kolejnym bohaterem, w którego się wcielimy, jest wsparcie dla snajpera, czyli obserwator. Tym razem naszym zadaniem będzie doprowadzenie strzelca na pozycję oraz wspomaganie go przy wyborze celów. Jest to zresztą postać, z którą zetkniemy się od początku gry, ponieważ w pierwszych misjach potowarzyszy snajperowi dokładnie w takim właśnie charakterze – prowadząc nas przez meandry wrogiego terenu.