Zdając sobie sprawę z faktu, że Skrillex Quest jest w gruncie rzeczy reklamą, jak i biorąc pod uwagę, że w jej odbiór wchodzą preferencje muzyczne graczy, wydawać by się mogło, że ta drobna gra przeglądarkowa może nie zostać przychylnie odebrana. Proszę jednak – dajcie jej szansę. Spędziłam nad nią właśnie kilkanaście minut i warta jest chociaż pobieżnego rzutu okiem.
Jak domyślić się można już z samej strony głównej gry, Skrillex Quest nawiązuje do The Legend of Zelda. Główny bohater nasuwa też oczywiste skojarzenia z estetyką Sword and Sworcery. Gra jest naprawdę niezwykle ciekawa – zarówno pod względem rozgrywki jak i estetyki. Bazuje na czymś, co wśród starszych datą graczy konsolowych powodować będzie ciarki na plecach – małych kwadratach na ekranie, z losowymi znakami lub obrazkami. Słowem: na glitchach. Obfituje też w dużą dozę dość ładnej i sprawnie przedstawionej animacji.