Jeżeli Dark Souls jest z czegoś znane, to jest to przede wszystkim brutalnie wysoki poziom trudności. Produkcja From Software zafascynowała rzesze graczy swoją niechęcią do schlebiania użytkownikowi, traktowaniem go jak wroga i zmuszaniem do pozostawania w ciągłej czujności. Setki tysięcy graczy na całym świecie zjednoczyli się w jednym celu - aby kontynuację równie morderczego Demon's Souls nie tyle przejść, co pokonać. I stąd w dużej mierze sukces tego tytułu - przypomniał on nam dawne czasy, w którym gry zmuszały do samodzielności, nie podawały wszystkiego na tacy, karały za każdy błąd, ale też dostarczały niespotykanej dziś satysfakcji i pozwalały odczuć autentyczną dumę z ich ukończenia.
Jeżeli ukończysz Dark Souls, to możesz z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jesteś prawdziwym graczem.
ALE JUŻ NIEDŁUGO.
A nie możemy o tym pogadać?Dark Souls jest dość trudne i wielu ludzi może czuć opory przed graniem. To dla mnie naprawdę smutne i zastanawiam się czy nie powinienem przygotować dodatkowego poziomu trudności, w którym każdy będzie miał szansę na wygraną, czy też raczej ostrożnie podkreślać filozofię, stojącą za naszymi trudnymi grami" - powiedział reżyser gry, Hidetaka Miyazaki, w wywiadzie dla Metro. Dodał, że głównym celem jego zespołu jest tworzenie gier satysfakcjonujących i wartych uwagi, a nie jedynie trudnych dla samej trudności, i jeżeli zbyt duży poziom wyzwania wpływa negatywnie na radość z rozgrywki, to jest gotowy pójść na pewne ustępstwa.
Oczywiście na razie mowa jedynie o dodaniu dodatkowego trybu, na czym nie powinni zauważalnie ucierpieć fani. Ale tego typu deklaracjami From Software wkracza na bardzo śliski grunt. Można się śmiać stąd do wieczności, że przecież chodzi tylko o dodatkowy tryb, który niczego nie odbierze, a jedynie doda pewną alternatywę, ale prawda jest taka, że jak się już zacznie grzebać w poszukiwaniu szerszego grona odbiorców i większej kasy, to nie kończy się to dobrze.
Zostaliście ostrzeżeni.