Shogun II: Total War - zapowiedź

Shogun II: Total War - zapowiedź
11.08.2010 15:54
Jacek Chlewicki
Jacek Chlewicki

Shogun II: Total War - zapowiedź

Dwie ostatnie odsłony Total War były ze wszech miar epickie. W Empire zdobywaliśmy świat, przepływając oceany. Napoleon oferował największe, jak do tej pory, bitwy z udziałem tysięcy żołnierzy i świetną, dopracowaną kampanię, w której podbijaliśmy Europę. Nic to. Siódma część gry zabierze nas z powrotem na mały archipelag japoński do Kraju Kwitnącej Wiśni. Zaskoczenie?

Znowu rewolucja?

Producent przeniesie nas do XVI-wiecznej, ogarniętej wojną domową Japonii. Będzie to mniej więcej ten sam okres, który przedstawiono w pierwszym Shogunie. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że Creative Assembly dołoży wszelkich starań, aby uczynić z Shoguna II tytuł windujący serię na wyraźnie nowy poziom. Nie będzie to może tak duży skok jak w przypadku Medievala II i Empire, ale fani serii powinni być zadowoleni.

Japonia to inna kultura, historia, tradycja. To nie miejsce na rozpasane legiony Napoleona, zaborczą politykę europejskich władców i wyniszczającą walkę z barbarzyńcami. W Japonii rządzi honor, duma i wreszcie – nieśmiertelni samuraje. Gra ma być po prostu piękna. Dzięki poprawionej grafice wojownicy na polu bitwy będą wyglądać jak wyjęci z jakiegoś obrazu. Okuci w imponujące zbroje zaprezentują się niezwykle dumnie, może złowrogo, ale na pewno olśniewająco.

O dominację w kraju i tytuł szoguna powalczy osiem zróżnicowanych, mających własną historię i kulturę klanów, dowodzonych przez wodzów zwanych daimyo. Japonia to kraj raczej niewielki i na mapie strategicznej nie będzie prezentować się imponująco, ale właśnie dlatego producent więcej uwagi poświęca na dopracowanie szczegółów. Ujrzymy maksymalnie dopieszczoną mapę strategiczną. W końcu przestaniemy traktować prowincje jak kolejne obszary do podbicia. Mają się one pod wieloma względami wyróżniać na tle tych z poprzednich edycji serii. Póki co jednak konkretów brak.

** Sun Tsu i jego „Sztuka wojny”**

Nie oczekujmy zbyt wielu rodzajów jednostek do rekrutacji. Trzon każdej armii będą stanowić wojownicy piesi (bushi), łucznicy, włócznicy i kawaleria. Nie będzie już tak, że jeden oddział piechoty jest lepszy od drugiego, bo ma technologię z „innej epoki”. Oznacza to po prostu tyle, że będziemy musieli mocniej wysilić szare komórki, z uwagą planując każdy ruch na polu bitwy. Przeciwnik ma walczyć mądrzej, ma lepiej kombinować, planować i w efekcie częściej z nami wygrywać. A gdy dodamy do tego fakt, że w jednej bitwie będzie mogło uczestniczyć aż 56 tysięcy wojowników, to wypada tylko zacierać ręce i zbierać kasę na nowego peceta, który to wszystko udźwignie.

Podobnie jak w Napoleonie nasi generałowie zdobędą unikatowe umiejętności. No i nowość. Na polu bitwy pojawią się jednostki specjalne: potężni bohaterowie, najlepsi z samurajów. W ramach eskorty staną u ich boku wierni uczniowie. Bohater ma mieć własne nazwisko, wyróżniający go strój i powodować swoją obecnością wzrost morale innych oddziałów. Wzbudzi on respekt wśród przeciwników, którzy będą pierzchać na sam jego widok. Inspiracją dla producenta była tu historia pewnego mnicha Benkei, który podobno, stojąc na moście, w pojedynkę przez jakiś czas powstrzymywał marsz wrogiej armii.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)