Shadow of the Game igra z rzeczywistością

Minęły już dwa lata od czasu, kiedy rozpoczęto prace nad Shadow of the Game. Projekt zdążył już zwrócić uwagę mediów i wygrać nawet kilka nagród. Przez cały okres pracy gra nie straciła nic na swojej wyjątkowości.

Pomysł na Shadow of the Game jest niezwykle oryginalny. Opowiada historię gry MMO. Jednak sama Shadow of the Game do MMO ma bardzo daleko – przede wszystkim angażuje w rozgrywkę tylko jednego gracza. Jedna z jej głównych osi narracyjnych opiera się jednak o historię gildii, i to gildii nie byle jakiej! Najsilniejszej gildii w grze. A właściwie będącej o krok od tego tytułu. Jej członkowie wyruszają właśnie na ostatni raid kolejnego dodatku do fikcyjnego MMORPG, by stać się najsilniejszą spośród gildii użytkowników. Całe wydarzenie jest tak ważne i widowiskowe, że nawet pracownicy firmy, która zrobiła owo MMO (swoją drogą firma nazywa się Gizzard – budzi to jakieś skojarzenia?) obserwują ten raid za pomocą programu, specjalnie z tej okazji nadającego wydarzenie na żywo. Sytuacja zaczyna się jednak komplikować z chwilą, kiedy na scenę wkracza Cookie – postać wygnana z gildii podchodzącej do spektakularnego zadania. Nie jest on też sam – towarzyszą mu kompani o niezwykle wysokich levelach.

Przyjaźnie zostaną poddane próbom, stażyści Glizzarda starać się będą nie stracić pracy, a sami gracze zmuszeni zostają do podjęcia odpowiednich działań w prawdziwym świecie! I powiedzcie, że to wszystko nie brzmi niezwykle ciekawie.

Shadow of the Game bada granice pomiędzy realnym światem, a tym, który każdy gracz buduje w wirtualnych realiach MMO. Oscyluje przy tym na kilku poziomach rzeczywistości oferując coś, czego chyba każdy powinien po prostu doświadczyć. Odsyłam więc na oficjalną stronę gry i informuję, że Shadow of the Game dostępny jest za pośrednictwem Gamersgate od dnia dzisiejszego! Może sprawicie sobie prezent na Mikołajki?

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ