Sprawa wyszła na jaw w zeszłym tygodniu - warto przypomnieć, że pierwsza część Inazuma Eleven miała swoją japońską premierę cztery lata temu. Co się odwlecze, to nie uciecze i właśnie teraz Sega uznała, że twórcy z Level-5 skopiowali wspomnianą mechanikę i wykorzystywali ją konsekwentnie w kolejnych odsłonach. Właściciel patentu żąda wycofania wszystkich gier z tej serii ze sprzedaży oraz liczy na 900 milionów jenów (niecałe 35 milionów złotych) z tytułu poniesionych strat.
Niestety dotychczasowe informacje nie zdradzają, o jaki dokładnie patent Segi chodzi. Sam motyw sterowania postacią na ekranie dotykowym to chleb powszedni dla graczy DS-owych, więc zainteresowani muszą poczekać na więcej szczegółów. Tymczasem władze Level-5 ogłosiły, że firma szykuje się do odrzucenia zarzutów i nie zamierza w tym momencie komentować całej sprawy. Czy wycofanie gier Inazuma Eleven ze sprzedaży jest realnym zagrożeniem, okaże się już wkrótce. Ale nie zaszkodzi przejść się do sklepu po swój egzemplarz (jeśli jeszcze nie macie) i liczyć, że produkt zdjęty z półek zacznie zyskiwać na wartości. Kto wie...