Zabawnie obserwować, jak rynek gier rozgrzewają do czerwoności dwa słowa. Kontroler ruchu. Sam jestem posiadaczem zarówno PlayStation 3, jaki i Xboksa 360 i nigdy dotąd nie byłem, i zapewne nigdy nie będę, gorącym propagatorem żadnej z tych platform. Może dlatego też to mnie przypadło dość karkołomne zadanie przeprowadzenia analizy porównawczej tych dwóch urządzeń: Kinecta i Move.
Dla miłośników plastiku
O ile PlayStation Move zdobywa już powoli rynek, będąc w ofercie Sony od kilkudziesięciu dni, o tyle Kinect zostanie wprowadzony do sprzedaży w listopadzie. Na szczęście ten drugi kontroler testowaliśmy ostatnio bezpośrednio w firmie Microsoft, a co za tym idzie, możliwe jest choć symboliczne skonfrontowanie efektywności obydwu gadżetów.
Kontroler do PlayStation 3 to seria różnorodnych, mniej lub bardziej niezbędnych, urządzeń i akcesoriów. Całość opiera się na PlayStation Eye, bez którego Move nie użyjemy nawet jako młotka – miękka końcówka uniemożliwia precyzyjne wbijanie gwoździ. Samą kamerkę testowano już wielokrotnie, a o jej wadach wspomnieliśmy przy okazji naszego obszernego testu PS Move. Poza nią do akcji wkracza oczywiście kontroler, wykonany z tego samego plastiku co np. pad SixAxis. Jest on przyjemny w dotyku, do tego dobrze dopasowany do dłoni. Szkoda jednak, że gra w dość „ruchliwe” produkcje (strzelanki, wszelkie platformówki itd.) wymaga kolejnego bajeru w postaci Navigation Sticka. Tym bardziej, że spokojnie jestem w stanie wyobrazić sobie wygodne miejsce dla takiego klawisza na podstawowym Move.
Co z Kinectem? To w przeciwieństwie do konkurenta tylko jedno urządzenie. Znacznie większe niż PlayStation Eye, ale wciąż tylko jedno. Boli mnie trochę tzw. „pianinkowa” obudowa, czyli błyszczący zbieracz kurzu, jakim uszczęśliwiono też wszystkich nabywców odświeżonego Xboksa 360. Sam dawny Project Natal wygląda stylowo i wpasowuje się w estetykę współczesnych zestawów kina domowego, choć osobiście wiele dałbym za możliwość zakupienia wersji z matowym frontem. Kinect, podobnie zresztą jak kamerka do PlayStation 3, denerwuje mnie jedną rzeczą – podstawką. Przy telewizorze ustawionym na wysokości osoby siedzącej trochę idiotycznie jest nie móc umieścić urządzenia na jego górze. A tak jest z PS Eye i Kinectem, ponieważ szerokie „stópki” nijak nie chcą współgrać ze spadzistym tyłem monitora. Jak na rozgrywkę wpływa położenie kamerki poniżej stosownej płaszczyzny, chyba nie muszę tłumaczyć...