Popularność gier Piranha Bytes w Polsce nie od dziś jest tematem dyskusji. Nawet najwięksi miłośnicy niemieckich RPG przyznają, że cechuje je przaśność, powtarzalność rozgrywki i operowanie schematami. Jednak w żaden sposób nie wpływa to na ich świetną grywalność oraz radość z zabawy. W ocenie Björna Pankratza sukces tkwi w konstruowaniu dojrzałych gier fabularnych.
Zgodnie z naszym doświadczeniem nasze gry lubiane są szczególnie przez osoby, do których przemawiają nieco ostrzejsze postacie i dialogi, a co za tym idzie – towarzyszące im światy gry. Zamiast stworzyć produkt w kolorowym uniwersum fantasy, gdzie roi się od mówiących średniowiecznym językiem elfów i krasnali, zdecydowaliśmy się na bardziej realistyczną oprawę, a język postaci zbliżyliśmy do mowy potocznej. Najwyraźniej podoba się to wielu osobom.
Tym bardziej dziwi zmiana stylistyki nowego Risena ze standardowego fantasy na mniej popularne w tego typu grach pirackie motywy. Jednak widać, że twórcy od pewnego czasu przymierzali się do odświeżenia klimatu gry.
Pomyśleliśmy, że najwyższy czas spróbować czegoś nowego, co wciąż pasowałoby do naszego stylu. Piraci to idealny wybór, ponieważ zarówno pod względem sposobu wypowiedzi, jak i związanych z nimi stereotypów i możliwości idealnie do nas pasują. Właśnie dlatego poświęciliśmy im całą grę.
Produkcje Piranha Bytes, oprócz fantastycznej oprawy, cechują również wysokie standardy dotyczące stopnia ich skomplikowania, wymogu kombinowania i umiejętnego przydzielania punktów doświadczenia. Inaczej mówiąc: są one trudne. Obecnie jednak gry, w tym również fabularne, stają się coraz łatwiejsze, a tym samym przyjaźniejsze dla nowych graczy. Czy twórcom udało się znaleźć złoty środek pomiędzy staroszkolnym Gothikiem a fabularnymi action RPG a’la Dragon Age II?
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/6/1/3/613ff0f84c35a345b44e3f7e1e4df891/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/risen_2_ql_gotowy.mov', });Gramy w Risen 2 i komentujemy. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod Chcąc ułatwić graczowi wdrożenie się do gry, na początku Risena 2 trochę bardziej nim pokierowaliśmy. Pod koniec jednak zabawa robi się naprawdę złożona i różnorodna. Dotyczy to w równym stopniu wszystkich obszarów, zadań, trybu walki, ale też i zwiedzanego uniwersum. W ten sposób chcieliśmy każdemu dać możliwość grania w preferowanym przez niego stylu. Tak oto zadowolony będzie każdy typ gracza, zarówno ktoś, kto najpierw woli oczyścić pół wyspy z potworów albo lubi prowadzić wiele rozmów i wykonywać zadania, jak i ten, który musi zebrać wszystko, co znajdzie w świecie gry.
Jedną z tendencji w najnowszych RPG jest umieszczanie w nich minigier, przerywników, mogących dać chwilę oddechu od głównego zadania i sprawdzić umiejętności zręcznościowe lub kombinatorskie gracza. Wiemy, że w nowym Risenie będziemy musieli poćwiczyć otwieranie zamków, weźmiemy też udział w galerii strzelców czy festynie picia.
Poza wymienionymi będzie również piracki trójbój, w którym połączone zostaną różne minigry. Gracz rozwiąże także nieco zagadek oraz otrzyma do dyspozycji parę nowych możliwości, jak np. strzelanie z kilku dział albo kierowanie małpką.
Piracka gra nie byłaby prawdziwa, gdyby nie zawierała odpowiedniej dozy przekleństw, wulgarnych dowcipów, grogu i możliwości leczenia ran alkoholem. Według twórców to nie powinno jednak stanowić przedmiotu krytyki.
Z naszego punktu widzenia poziomem brutalności gra nie różni się od części pierwszej, a wiele pirackich stereotypów potraktowaliśmy z humorem. Dlatego też myślimy, że zarówno starsi, jak i młodsi gracze będą się dobrze bawić.
Tych, którzy pomyślnie ukończyli pierwszą część, nie tylko interesowała zmiana oprawy gry, ale także zmiany, jakie zaszły w samym bohaterze. Ten pomiędzy obiema odsłonami zdążył spaść na samo dno, przedkładając kolejne butelczyny alkoholu nad swoje umiejętności, awanturniczą żyłkę i bohaterstwo. To, w ocenie Björna Pankratza, wynikało z wybrania kanonicznego zakończenia pierwszej części, która nie dawała nadziei Farandze.
- Jak możemy wywnioskować z jego ubioru, bohater w naszej opowieści wybrał najpierw drogę Inkwizycji. I mimo iż w Risenie ponownie uwięził Ognistego Tytana, to wydaje się, że świat nadal schodzi na psy. W końcu znikła jego przyjaciółka Patty, a on sam przez lata nieco się stoczył. Dlatego też w nową przygodę wchodzi sfrustrowany, topiąc smutki w alkoholu.*
Kolejną niewiadomą było, ile Risena znajdziemy w Mrocznych wodach. Diametralne zmiany objęły prawie każdy aspekt rozgrywki. Na szczęście Björn Pankratz uspokaja graczy:
- Prawdopodobnie można od razu rozpoznać, że gra wyszła z naszej „stajni”. Zmieniliśmy wprawdzie wiele systemów i właściwości, jak np. cały system animacji, wprowadziliśmy nowe rodzaje broni, np. muszkiety, oraz nowy system magii itd. Jednak grywalność, questy i dialogi trzymają się ustalonego już stylu. Znów opowiadamy historię, w której – niczym w książce – nasz bohater jest już umiejscowiony i spotyka go przygoda z wieloma możliwościami wyboru. Tak jak do tej pory świat ukształtowano ręcznie z wielką starannością i indywidualizmem. Ręcznie zapełniono każdą skrzynię, włożono do niej każdy przedmiot, a obok kilku nowych potworów spotkamy także te już dobrze znane.* Dodatkowo w grze oprócz Patty, Stalowobrodego czy Carlosa napotkamy jeszcze kilka innych znajomych twarzy, jednak Björn Pankratz postanowił nie psuć zabawy w ich odnajdowanie.
W grze zabrakło natomiast jednej, tym razem rzeczywistej, postaci. W tak zwanym międzyczasie Kai Rosenkranz opuścił studio Piranha Bytes. Wsłuchując się w ścieżki dźwiękowe wszystkich części Gothica oraz pierwszego Risena, nietrudno uznać, że bardzo duży wkład w budowanie atmosfery tych tytułów miała właśnie oprawa audio. Jako że takie utwory jak „Vista point” stały się wizytówką muzyczną serii, nieobecność popularnego KaiRo mogła okazać się zagrożeniem dla utrzymania świetnego klimatu fabularnych gier tego studia.
Rzeczywiście Kai miał wspaniały muzyczny wkład w nasze gry, ale w końcu postanowił stworzyć coś na własną rękę. Wydaje nam się, że obecna ścieżka do Risena 2 wyszła nadzwyczaj dobrze i stanowi mieszankę muzycznych motywów z poprzedniej części oraz szczypty żeglarskich nastrojów i dźwięków akordeonu.
Na szczęście dla Mrocznych wód kompozytor Bastian Seelbach stanął na wysokości zadania, tworząc naprawdę nastrojową oprawę muzyczną do gry. Oprócz magii pięknych dźwięków znalazło się też miejsce na inną magię...
Nasza magia voodoo jest raczej zorientowana na kwestię kontroli. Są więc zaklęcia kontroli, którymi gracz może napuścić na siebie swoich przeciwników, czy też klątwy osłabiające oponenta albo pojedyncze laleczki voodoo, które gracz może stworzyć w celu przejęcia poszczególnych bohaterów niezależnych.
Gdy mówimy o „przejmowaniu” w pirackich klimatach, nie sposób nie zapytać, jakiego majątku będzie mógł dorobić się bohater. Bezimiennemu rozbitkowi marzyłby się własny pałac albo nawet całe miasto. Jednak Björn Pankratz szybko rozwiał nasze nadzieje:
Gracz będzie kapitanem piratów i w związku z tym otrzyma naturalnie swój własny statek i załogę, którą musi skompletować. Na ląd zabierze pojedynczych jej członków. A ponieważ dostanie się swoim statkiem na każdą wyspę i za każdym razem zejdzie tam na ląd, to można powiedzieć, że swój dom ma zawsze ze sobą.
Mówią, że tam jest dom mężczyzny, gdzie jego serce. Zapytaliśmy więc o podboje bohatera, tym razem miłosne.
Nie przewidziano ani dzieci, ani łóżkowych scen. To, jak daleko zajdą relacje gracza, zależy od jego romantycznego nastroju i fantazji.
Fantazją graczy jest czwarta część Gothica. Rzekomo Piranha Bytes ma odzyskać prawa do nazwy serii, jednak szczegółów póki co nie ujawniono. Nie dowiedzieliśmy się, czy twórcy historii o Bezimiennym wrócą do swojego sztandarowego tytułu, ale i tak nie popsuło nam to humoru, bo...
Pomysłów mamy w bród, ale zobaczymy, co czas przyniesie. Najpierw będzie DLC w postaci dodatku wplecionego do Risena 2, a potem pomyślimy.
I tym pozytywnym akcentem skończyliśmy rozmowę z Björnem Pankratzem, jedną z osób odpowiedzialnych za całokształt Mrocznych wód. Nie obyło się bez pozdrowień dla polskich czytelników oraz podziękowań za niezmienne zaufanie do produkcji studia Piranha Bytes.