Agent 47 przebywał wówczas na Sycylii. Znalazł spokój w wiejskim kościele prowadzonym przez ojca Vittorio, jego dozgonnego przyjaciela i chyba jedyną osobę dostrzegającą dobro we wnętrzu łysego zabójcy. Idylla nie trwała jednak wiecznie. Duchowny był łatwym celem dla miejscowego mafioza, który porwał księdza i tym samym wplątał emerytowanego Agenta 47 w wielowątkowy spisek. Nadeszła pora na wyciągnięcie garnituru i skontaktowanie się z Agencją.
W taki właśnie sposób rozpoczyna się Hitman 2: Silent Assassin, pierwsza gra na płycie z niedawno wydaną trylogią Hitmana w HD. Kompilacja jakich wiele w ostatnim czasie pojawiło się na rynku - można by pomyśleć, ale nie do końca. Zestaw Silent Assassin, Blood Money i Contracts jest czymś więcej. Lekcją historii, pokory i dowodem na to, jak bardzo zmieniają się priorytety graczy w odniesieniu do rozgrywki na przestrzeni lat.
O tym, że dzisiejsze gry są dziecinnie proste w porównaniu z tytułami sprzed, powiedzmy, dziesięciu lat, wiemy nie od dziś. Nie mówiąc już o produkcjach sprzed ery powszechnie dostępnego Internetu, grafiki 3D czy dżojstików. Dlaczego tak jest? To również żadna tajemnica. Gry wideo stały się formą rozrywki dla każdego. A że nie każdy potrafi celnie strzelać i kryć się za osłoną, dlatego w praktycznie każdej współczesnej grze pojawia się rozbudowany samouczek (do rzadko spotykanych książeczek z instrukcją nikt nie zagląda), poziom trudności very easy/casual/rookie, z auto-namierzaniem celu i wyjątkową odpornością na obrażenia głównego bohatera etc.
Inna sprawa, to kładzenie dużego nacisku na warstwę fabularną. Gry coraz częściej starają się przedstawić spójną opowieść, często zaniedbując czy spychając na drugi plan mechanikę rozgrywki. Czym to się objawia? Jedno-przyciskowym systemem walki, niemal automatycznym pokonywaniem przeszkód, liniową konstrukcją poziomów. Zróbmy tak, aby mechanika nie przeszkadzała w odbiorze naszej historii. Niech gracz się nie zgubi, niech doskoczy wszędzie bez problemu. Niech klucz do drzwi znajduje się w tym samym pokoju - założę się, że podobne kwestie są podejmowane przy planowaniu wielu, wielu gier.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/5/6/b/56bdfa1dc7b08f7f581e541d25eaaa68/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/aliens_ql_GOTOWY.mov', }); Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod I wracamy do Hitman HD Trilogy. Kompilacji o tyle istotnej, bo pokazującej w prosty sposób zmianę tendencji na przestrzeni lat. Trzy rozdziały, trzy daty: 2002, 2004, 2006, i trzy różne gry. Mające wspólny mianownik, jednak obrazujące zmiany zachodzące na rynku gier.
Najlepszy przykład zauważymy porównując dwa skrajne tytuły z zestawu: Silent Assassin i Blood Money. „Dwójka” zaczynająca się od misji na włoskiej wyspie nie oferuje poziomu trudności easy czy casual. Jest surowy normal, czyli gramy tak, jak to sobie wyobrazili twórcy. Z ograniczoną liczbą zapisów stanu gry, bez odradzającego się życia (czy ktoś o tym myślał w 2002 roku?). Pierwsze kroki stawiamy bezpiecznie, na terenie wokół kościoła, ale uczymy się tu wyłącznie poruszania czy otwierania drzwi. Najistotniejsze elementy, takie jak ciche zabójstwa i przebieranki poznajemy unosząc się na głębokiej wodzie, czyli przystępując do odbicia przyjaciela z rąk mafii.