Aktualny współpracownik Double Fine Productions nie podpisuje się pod stwierdzeniem, jakoby przygodówki w starym wydaniu odeszły w niepamięć około dwadzieścia lat temu. W wywiadzie dla Eurogamera zaznacza, że gry tego typu są nadal produkowane i trafiają do mniej więcej takiej samej liczby odbiorców jak w czasach świetności gatunku. Problem polega na tym, że pozostałe produkcje zaczęły się sprzedawać o wiele lepiej - dodaje.
The Cave – najnowsza gra Rona Gilberta, która ukaże się w 2013 r.Zdaniem Gilberta przyczyną takiego biegu wydarzeń było pojawienie się legendy FPS od id Software - Doom. Szybkie i efektowne strzelanie do mutantów okazało się o wiele popularniejszą formą komputerowej rozrywki, przyciągającą zupełnie nowych odbiorców. Zanim Doom pojawił się na rynku, gry były zdecydowanie wolniejsze, a ludzie nastawiali się na myślenie i strategiczne rozwiązania. Legendarny twórca uważa ponadto, że fani spokojniejszej formy rozgrywki nie zrezygnowali w całości z przygodówek na rzecz efektownych, acz płytkich gier akcji, tym niemniej produkcje takie jak Doom zaczęły dominować.
Za obecną sytuację gier przygodowych nie można więc winić nikogo innego, tylko samych graczy, którzy wybierają portfelami ulubioną formę elektronicznej rozrywki. Z drugiej strony w świecie gier od lat 90. sporo się zmieniło, rozwój technologiczny postępuje, pojawiły się nowe gatunki, więc nic dziwnego, że zazwyczaj konserwatywne pod względem założeń gry point’n’click nie fascynują już tak, jak kiedyś, gdy nie znano innych rozwiązań.
Przykład popularności Double Fine, które potrafiło zebrać od fanów 3 miliony dolarów na stworzenie „niedzisiejszej” gry i prace Gilberta nad The Cave pokazują, że przygodówki żyją mimo pozornego braku zapotrzebowania na tego typu produkcje. Co prawda nie są w stanie konkurować z „następcami” Dooma, ale spokojnie i powoli zapełniają odpowiednią niszę.