Smurfs' Village - Sprawca całego zamieszania.Przykładem takiej gry jest Smurfs' Village - darmowa aplikacja, w której szybszy rozwój i lepsze efekty są mocno uzależnione od dokonywania mikropłatności. Seriws Escapist przypomina zeszłoroczną historię ośmioletniego Madisona Kaya, wielkiego miłośnika wspomnianej produkcji Capcomu. Chłopiec zakupił sporą ilość wirtualnych przedmiotów, nabijając 1400 dolarów na rachunek swojej matki, właścicielki iPhone'a. Wtedy jedynym zabezpieczeniem przed dokonaniem zamówienia w grze było podanie hasła do iTunes.
Od tego czasu firma Apple wprowadziła dodatkowe zabezpieczenie hasłem do konkretnej aplikacji. Pojawiła się również opcja całkowitego zablokowania wirtualnych zakupów za niewirtualne pieniądze. To jednak nie wystarcza wspomnianym rodzicom. Garen Meguerian, prawnik grupy składającej pozew oznajmił, że jego klienci domagają się wprowadzenia zakazu stosowania systemu mikropłatności w tego typu grach. Przedstawiciele Apple'a nie komentują zarzutów.
Darmowe gry umożliwiające dokonywania zakupów za realne pieniądze to problem naszych czasów. Z jednej strony nikt nie zmusza do płacenia za wirtualne dodatki, z drugiej zaś niektóre gry są tak ustawione, że nie sposób się nimi cieszyć bez wykupienia opcjonalnych przedmiotów. Największy jednak problem dotyka rodziców, którzy nie potrafią uświadomić własnych dzieci o realności dokonywanych transakcji. Przykłady Madisona Kaya czy dziesięcioletniej córki Niamh Bolton (1500 funtów w grze Tap Pet Hotel) pokazują jednak, że warto taką rozmowę przeprowadzić.