„Jestem totalnie niekompetentny, jeśli chodzi o granie w gry”, mówi Newell. „W grze Prince of Persia musisz biegać po ścianach – nigdy nie mogłem dobiec dalej, niż kilka kroków, przed wpadnięciem na kolce”.
„Tak naprawdę to nie starałem się zrobić filmu na podstawie gry. Chciałem zrobić film, który w pewnych aspektach będzie miał ducha gry”.
„Oczywiście, że gry mogą być zagrożeniem dla Hollywood. Nie dostarczą jednak takich emocji jak film, w żaden poważny sposób. Gra wideo odbywa się na założeniu: ‘To ja jestem tym złym kolesiem i mam wielki miecz’, ale nic więcej tego typu rozrywka nie przekazuje”.
„Nie chodzi o to, że film Prince of Persia wyciąga przeciw graczom środkowy palec, ale to nie jest gra. To nie może być gra. Oglądałem jak ktoś inny gra w Prince of Persia i wziąłem z tego wiele rzeczy. Nie oddałem jednak uczucia gry w tym filmie. Kiedy widzę zapatrzone w monitor oczy mojego syna, to wiem, że zabicie 3000 wrogów, tak naprawdę nic nie oznacza”.
Po tak zaskakującym wyznaniu Newell z pewnością nie przysporzy sobie fanów, wśród graczy. A Wam podobał się film Prince of Persia, stworzony przez człowieka, który za grami nie przepada?