Największą popularnością cieszyły się stworzone przez niego sfabrykowane screeny z nowych gier, spreparowane tak, aby przypominały gry z lat dziewięćdziesiątych. Ostatnio nawiązał współpracę z twórcą Minecrafta – razem pracują nad całkowicie nowym, trzymanym w tajemnicy projektem.
Jesteś grafikiem-samoukiem czy masz jakieś oficjalne wykształcenie w tej dziedzinie?
Junkboy: Przez kilka miesięcy chodziłem do szkoły plastycznej, ale niczego konkretnego mnie nie nauczyli. Szybko zdałem sobie sprawę, że to raczej schronisko dla zagubionej w życiu młodzieży. Dlatego osobiście uważam się za samouka.
**Biorąc pod uwagę twoją twórczość, masz spore doświadczenie jako gracz. Klimaty retro rzeczywiście pociągają cię bardziej niż współczesne gry, czy to tylko nostalgia? **
Junkboy: Lubię po trochu wszystkiego. Nowe gry bywają imponujące z technicznego punktu widzenia, efekciarskie i wciągające, ale w dwuwymiarowych grach z wczesnych lat 90. też jest coś urzekającego. Nie chodzi tylko o pikselozę i niskie rozdzielczości, ale też o palety kolorów i tematykę popularną w tamtych czasach.
Co sądzisz o panującym od kilku lat trendzie „demake’owania” nowoczesnych gier? Z twojej twórczości wnioskuję, że powinien przypaść ci do gustu…
Junkboy: Oczywiście. Jedną z najfajniejszych rzeczy w demake’ach jest to, że bierzesz nowoczesną grę i śledzisz jej korzenie, patrzysz jak wpasowałaby się w rynek w przeszłości. Na pomysł, że Red Dead Redemption sprawdziłoby się jako klon Gun.Smoke wpadłem już przy poprzedniej części, Red Dead Revolver. W końcu oryginalnie miała to być gra Capcomu, zanim wykupił ją Rockstar.